Dziennik.plOpinie

Wtorek, 14 lutego 2012

Imieniny: Walentego, Cyryla, Metodego

"Czeskie żarty z Lizbony"

2009-10-14 | Ostatnia aktualizacja: 20:24 | Komentarze: 0 | skomentuj

Traktat lizboński spowiły ciemne chmury znad Wełtawy. Wczorajsza wizyta premiera Czech w Brukseli miała je przerzedzić, ale nic z tego nie wyszło. Co więcej, pojawiły się nowe obłoki, czyli zapowiedź kolejnego wniosku do trybunału konstytucyjnego w Pradze opóźniającego ratyfikację dokumentu. Jeśli uda się zablokować Lizbonę, wielką europejską debatę zakończy przaśny finał rodem z czeskiej komedii.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 1°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Czego właściwie chcą Czesi? Problem w tym, że sami nie wiedzą. Oficjalnie chodzi im o zablokowanie potencjalnych roszczeń Niemców sudeckich wysiedlonych po wojnie. Prezydent Vaclav Klaus woli, by stosowny punkt znalazł się w traktacie, rząd akceptuje ewentualnie towarzyszącą mu deklarację. Pierwsze oznacza rozpoczęcie całej procedury przyjmowania Lizbony od nowa, drugie nie ma znaczenia prawnego. Deklaracja jest jedynie wyrazem intencji, niczym więcej. W dodatku prawo unijne – zarówno obecne, jak i przyszłe, potraktatowe – nie zawiera mechanizmu, który zmuszałby władze czeskie do respektowania potencjalnych roszczeń.

Prezydent Klaus zagrał kartą niemiecką wyłącznie na potrzeby wewnętrznej opinii publicznej. W Czechach, tak jak w Polsce, straszenie Niemcem ciągle ma wzięcie. Rząd nie może w takiej sytuacji iść pod prąd nastrojom i bezwarunkowo popierać Lizbony. Tak oto Niemcy sudeccy, jak w 1938, stali się przyczyną paneuropejskiej awantury. A chodziło przecież tylko o zreformowanie Unii, nie o rozstrzyganie sporów historycznych. Czechom nie można odmówić poczucia humoru, inna sprawa, że nie wszystkich śmieszy ten typ dowcipu.

Andrzej Talaga
Źródło: Dziennik.pl
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl