"Aferalny bełkot"
Platforma pisze "Pieśń o Donaldzie" podczas gdy PiS opowiada nam nową wersję "Konrada Wallenroda". Obie strony politycznego sporu opowiadają dwa sprzeczne warianty tej samej historii o aferach. Dla wyborców ten spór jest w dużej części niezrozumiały - ocenia Eryk Mistewicz.
- "CBA nie było tak gorliwe za rządów PiS"
- "Platformę uratuje tylko ciężka ręka Tuska"
- "Niech CBA płaci odszkodowanie za stocznie"
- CBA znowu wykryło aferę. Jak co dzień
- Złoty się umacnia. Mimo afer
- Palikot: Kamiński wyjdzie PiS-owi bokiem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Mariusz Kamiński i Donald Tusk stanęli naprzeciw siebie niczym rewolwerowcy w "Samo południe". Ich walka budować będzie pozycję tak jednego, jak i drugiego polityka. Jeśli prawdą jest, że powoli znaleźliśmy się w czasach polityki spektaklu, to już dziś publika wykupuje bilety na ten właśnie spektakl - jedna jej część lokuje się w sektorze dla widzów PO, druga w sektorze dla widzów PIS. I tak jak nie zmienia się miejsc w trakcie spektaklu, tak nie zdziwię się, jeśli nie odnotujemy specjalnie wielkich zmian w sondażach opinii publicznej za dwa czy trzy tygodnie, gdy wieść o tej bitwie dojdzie do zajętych swoimi sprawami wyborców.
Aferalny bełkot
Dla wyborców ten spór jest w dużej części niezrozumiały. Także dlatego, że zastosowano rodzaj bomby rozpryskowej generującej szum medialny.
Nieprzygotowane do walki siły opozycji ugrzęzły w szczegółach tak "afery hazardowej", "afery stoczniowej" jak i "afery z Trzebini", prezentowanych opinii publicznej w jednym czasie. Żadnej z tych "afer" reprezentanci ani PIS ani SLD nie potrafili opowiedzieć odbiorcom.
Opowiedzieć w jednym krótkim, emocjonującym zdaniu, dopiero później rozwijanym w kolejnych narracjach. Zamiast tego oponenci rządu dali się uwikłać w godziny niekończących się dyskusji zrozumiałych już wyłącznie dla ekspertów.
W komunikacji politycznej mniejszą rolę odgrywają dziś narzędzia - z wiodącą wciąż rolą tradycyjnych mediów - większą zaś rolę odgrywa wygenerowanie takiego przekazu, który dotyka istoty problemu będąc jednocześnie zrozumiałym dla przeciętnego odbiorcy, poruszającym go i powodującym silne emocje. Opozycja dysponująca dziś mediami publicznymi nie jest jednak w stanie wygenerować takiej narracji. W rezultacie, obydwie strony opowiadają swoim sympatykom dwa warianty tej samej historii. I nie jest to nawet klasyczna wojna narracji z kontrnarracją, ale prowadzone dwie równoległe opowieści prezentowane dwóm grupom odbiorców.
czytaj dalej

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!