Dziennik.plOpinie

Sobota, 26 maja 2012

Imieniny: Filipa, Pauliny, Eweliny

"Aferalny bełkot"

2009-10-14 | Ostatnia aktualizacja: 20:24 | Komentarze: 0 | skomentuj
Eryk Mistewicz: Aferalny bełkot

Eryk Mistewicz: Aferalny bełkot Fot. ARTUR CHMIELEWSKI FORUM / Inne

Platforma pisze "Pieśń o Donaldzie" podczas gdy PiS opowiada nam nową wersję "Konrada Wallenroda". Obie strony politycznego sporu opowiadają dwa sprzeczne warianty tej samej historii o aferach. Dla wyborców ten spór jest w dużej części niezrozumiały - ocenia Eryk Mistewicz.

Pogoda

POLSKA

Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 23°C
opady: brak

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Mariusz Kamiński i Donald Tusk stanęli naprzeciw siebie niczym rewolwerowcy w "Samo południe". Ich walka budować będzie pozycję tak jednego, jak i drugiego polityka. Jeśli prawdą jest, że powoli znaleźliśmy się w czasach polityki spektaklu, to już dziś publika wykupuje bilety na ten właśnie spektakl - jedna jej część lokuje się w sektorze dla widzów PO, druga w sektorze dla widzów PIS. I tak jak nie zmienia się miejsc w trakcie spektaklu, tak nie zdziwię się, jeśli nie odnotujemy specjalnie wielkich zmian w sondażach opinii publicznej za dwa czy trzy tygodnie, gdy wieść o tej bitwie dojdzie do zajętych swoimi sprawami wyborców.

Aferalny bełkot

Dla wyborców ten spór jest w dużej części niezrozumiały. Także dlatego, że zastosowano rodzaj bomby rozpryskowej generującej szum medialny.

Nieprzygotowane do walki siły opozycji ugrzęzły w szczegółach tak "afery hazardowej", "afery stoczniowej" jak i "afery z Trzebini", prezentowanych opinii publicznej w jednym czasie. Żadnej z tych "afer" reprezentanci ani PIS ani SLD nie potrafili opowiedzieć odbiorcom.

Opowiedzieć w jednym krótkim, emocjonującym zdaniu, dopiero później rozwijanym w kolejnych narracjach. Zamiast tego oponenci rządu dali się uwikłać w godziny niekończących się dyskusji zrozumiałych już wyłącznie dla ekspertów.

W komunikacji politycznej mniejszą rolę odgrywają dziś narzędzia - z wiodącą wciąż rolą tradycyjnych mediów - większą zaś rolę odgrywa wygenerowanie takiego przekazu, który dotyka istoty problemu będąc jednocześnie zrozumiałym dla przeciętnego odbiorcy, poruszającym go i powodującym silne emocje. Opozycja dysponująca dziś mediami publicznymi nie jest jednak w stanie wygenerować takiej narracji. W rezultacie, obydwie strony opowiadają swoim sympatykom dwa warianty tej samej historii. I nie jest to nawet klasyczna wojna narracji z kontrnarracją, ale prowadzone dwie równoległe opowieści prezentowane dwóm grupom odbiorców.

czytaj dalej

Eryk Mistewicz
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

«