"Posłów czeka hazard konstytucyjny"
Ustawa hazardowa od jej uchwalenia w 1992 roku była nowelizowana aż 26 razy. Sejmowi śledczy, traktując swój mandat poważnie, musieliby zatem zbadać kilkadziesiąt postępowań, na które składały się tysiące uzgodnień. Dokładne zbadanie wszystkiego byłoby niemożliwe i skłoniło posłów do selektywnego doboru wątków, co tak piętnuje Trybunał Konstytucyjny.
- "Kamiński usunięty, bo wykrył dwie afery"
- Pitera stworzy raport o aferze hazardowej
- Zarzuty dla "bohaterów" afery hazardowej
- Rząd zajmuje się ustawą hazardową
- Gosiewski straszy Palikota sądem
- Kaczyński wątpi w uczciwość rządu Tuska
- Czuma wraca do komisji do spraw nacisków
- PO wybrała hazardowych śledczych
- Prezydent i hazard? To śmieszne
- Afery nie szkodzą partii Tuska
- Jacyków wyrzucony z Sejmu, bo przeszkadzał
- "Aferę stoczniową wykryliśmy przypadkiem"
- PO chce mieć najwięcej posłów w komisji
- Dorn: Komisja śledcza? Będzie nawalanka
- Jednoręki Chlebowski, czyli PiS drwi z PO
- Tusk delegalizuje drobny hazard
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-02-12

temp. min -27°C max. -1°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Oczekiwania Polaków co do powoływania sejmowych komisji śledczych nie słabną. Wyczuwają to politycy, którzy szykują nam kolejną - tym razem do wyjaśnienia afery hazardowej. Tymczasem Trybunał Konstytucyjny już raz skarcił sejm za fatalnej jakości uchwałę o powołaniu komisji śledczej. Jeśli posłowie przyjmą jeden ze zgłoszonych właśnie projektów nowej, "hazardowej" komisji, ryzykują recydywą niekonstytucyjności.
Zacznijmy od samej Konstytucji. Ogranicza się ona jedynie do stwierdzenia, że "Sejm może powołać komisję śledczą do zbadania określonej sprawy" (art. 111). To lakonicznie stwierdzenie tylko pozornie niewiele znaczy. Tymczasem w zrozumieniu tego, co jest, a co wykracza poza "określoną sprawę" leży byt każdej komisji śledczej. Przekonali się o tym członkowie bankowej komisji śledczej, której działalność radykalnie ograniczył Trybunał Konstytucyjny. W wyroku z dnia 22 września 2006 r. sędziowie uznali, że uchwała ją powołująca w wielu miejscach jest niekonstytucyjna. Wyrok ten to swoisty podręcznik do tworzenia uchwał powołujących komisje śledcze, który zdaje się, że został kompletnie zapomniany przez posłów.
Co tak ważnego wskazał TK w swoim wyroku? Otóż, nie można definiować obszaru działań komisji śledczej w sposób na tyle rozległy by odbierał jej możliwość rzetelnej i sprawnej realizacji powierzonego zadania. Co więcej, sejm musi wyznaczyć precyzyjne ramy czasowe zainteresowania komisji. Jeśli bowiem obszar jej zainteresowania jest zbyt szeroki, otwiera się pole do wybiórczego badania konkretnych zdarzeń i osób według zapotrzebowania politycznego.
Nie oznacza to, że komisja śledcza jest instytucją "bezzębną", niezdolną do wydobywania na światło dzienne nieprawidłowości. TK starał się jedynie zabezpieczyć tę instytucję przed nadmiarem polityki. Jak to się ma do propozycji PO, SLD i PiS w sprawie komisji hazardowej?
Co proponują SLD, PO i PiS?
Najdalej idzie SLD. Posłowie lewicy proponują dążenie do "wyjaśnienia i zbadania czy podczas prac nad rządowym projektem ustawy o grach i zakładach wzajemnych doszło do nieprawidłowości i złamania obowiązujących procedur". Nie wskazano, o którym projekcie mowa i jaki okres ma być objęty zainteresowaniem komisji. Być może chodzi o wszystkie projekty zmian ustawy hazardowej od jej uchwalenia w 1992 r.? Ustawa była jednak do tej pory nowelizowana aż 26 razy. Sejmowi śledczy - traktując swój mandat poważnie - musieliby zatem dokładnie zbadać kilkadziesiąt postępowań, na które składały się setki, jeśli nie tysiące, uzgodnień, stanowisk. Dokładne zbadanie wszystkiego byłoby niemożliwe i skłoniło posłów do selektywnego doboru wątków, co tak piętnuje TK.
czytaj dalej



































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!