Skowroński jako PO-PiS
Z całej ostatniej burzy o PO-PiS najbardziej zapamiętałem deklarację Grzegorza Schetyny, że "nie ma mowy nawet o elementarnej współpracy z PiS". Warto te słowa przypomnieć wicepremierowi, kiedy będzie darł szaty, że PiS jest opozycją tylko na "nie" i nie chce współpracować dla dobra Polski - zauważa Robert Mazurek, publicysta DZIENNIKA.
- Skowroński odchodzi. Czy wróci Niedźwiecki?
- "PiS pomoże Tuskowi walczyć z kryzysem"
- W co grają Donald Tusk i Lech Kaczyński?
- "Wyborcza" dopadła Skowrońskiego
- Tusk: To ja zaproponowałem PO-PiS
- Abp Gocłowski: PO i PiS muszą współdziałać
- "Nie ma PO-PiS-u, bo liczą się sondaże"
- Ganley: Nie wiem, czy wezmę Giertycha
- Media publiczne to gniazdo piratów
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -25°C max. 1°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ale nie chodzi o drobną satysfakcję z przyłapania - który to już raz, że wspomnę dotacje dla partii politycznych - Schetyny na hipokryzji. Otóż pan wicepremier obnażył sposób myślenia o polityce właściwy nie tylko dla jego partii, ale bodaj dla wszystkich. Da się go sprowadzić do hasła: "Mamy większość, więc zamknąć dzioby". W słowach Schetyny, a jeszcze bardziej w działaniach jego partii, widać też charakterystyczną dla polskich polityków krótkowzroczność. Przykład? Oto dziś Platforma kleci razem z lewicą i ludowcami ustawę medialną. Oczywiście PiS jest z prac nad nią wyłączone a priori, jako szkodnik. Tylko że wcale nie wykluczone, że to PiS kiedyś wybory wygra i to ono będzie korzystało z luksusów platformerskiej ustawy! Z łatwością przegna więc z mediów platformersko-postkomunistyczne zagony fachowców i obsadzi je zagonami swoimi. Naprawdę tak trudno zrozumieć, że prawo powinno się tworzyć tak, byśmy my, dziś rządzący, jutro opozycja, nie bali się, że będzie z niego korzystał Giertych czy Lepper?
Czasem też ważniejszy od prawa jest obyczaj. Oto jedna z gazet zainicjowała dość plugawą nagonkę na szefa "Trójki" Krzysztofa Skowrońskiego. Zarzuty są tak marne i dęte, że wzburzyły bardzo wielu ludzi od lewa do prawa, czego dowodem inspirowany przez Marcina Mellera list otwarty w obronie "Skowrona". Szef "Trójki" dokonał cudu - stworzył radio prawdziwie publiczne, neutralne politycznie, ambitne, bez chamskich zagrywek typu "Gwiazdy na rolkach pluskają się w kisielu". Mało tego, ta ambitna, rzekomo skazana przez to na klęskę "Trójka" bije rekordy słuchalności i popularności.
I co? I pstro. Dla pałkarzy występujących w rolach dziennikarzy i suflujących egzotycznemu zarządowi radia (chłopak z ANS przy KC PZPR oraz wieloletni współpracownik Marka Jurka) w wywaleniu Skowrońskiego liczy się jedno. Szef "Trójki" przyjął stanowisko od Czabańskiego, a ten od PiS. Zgodnie ze zdefiniowaną przez Schetynę logiką polityki nie ma tu miejsca na wątpliwości -- nominatów wroga przegnać trzeba, współpracować z nimi nie będziemy.
Nikt nie przejmuje się losem "Trójki", oczekiwaniami jej słuchaczy. Nikt nie udaje nawet zainteresowania misją publicznego radia. Dość, że istnieją podejrzenia o prawicowy spisek w liście przebojów "Trójki". A że nie dostrzega go nawet naczelny "Playboya"? Cóż, on jest pewnie z konserwatywnej frakcji w redakcji.



































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!