Sprawiedliwy wyrok dla Fritzla
Opinia publiczna Europy z ulgą przyjęła werdykt: dożywocie. Oskarżony był bowiem sprawcą niewyobrażalnych zbrodni. Nie bez powodów przecież Josefa Fritzla nazwano "potworem stulecia", a samą sprawę - "procesem stulecia" - ocenia Jerzy Jachowicz.
- Jachowicz: Potwora z Austrii czeka dożywocie
- Krajobraz po Fritzlu
- Potwór, który szukał szczęścia?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Poczuciu sprawiedliwości stało się zadość. Josef Fritzl umrze w celi. Wprawdzie nie więziennej, ale zakładu psychiatrycznego. To trafna decyzja. Sąd uwzględnił opinie biegłej z zakresu psychiatrii, że Fritzl jest psychopatą. W więzieniu nie miałby należytej kontroli i zarazem opieki medycznej, jakiej zapewne wymaga. W warunkach więziennych stanowiłby stałe i praktycznie nie do upilnowania zagrożenie dla innych współwięźniów. W zamkniętym szpitalu psychiatrycznym, a znaczy to ni mniej, ni więcej, tylko zakład o szczególnych rygorach, gdzie niezależnie od opieki medycznej pozostaje on pod kontrolą takiej samej straży jak w więzieniu, zagrożenie ze strony Fritzla będzie zmniejszone do minimum. I sami Austriacy, a pewnie i opinia publiczna Europy, z ulgą przyjęli werdykt: dożywocie. Oskarżony był bowiem sprawcą niewyobrażalnych zbrodni. Nie bez powodów przecież Josefa Fritzla nazwano "potworem stulecia", a samą sprawę - "procesem stulecia". Wydaje się, że światowe kroniki kryminalne nie znają tak koszmarnej historii.
Na nic się zdał jego ostatni wybieg - przyznanie się do zabójstwa kilkudniowego niemowlaka, a następnie spalenia go w piecu. Sąd najwyraźniej doszedł do przekonania, że zrobił to w ostatniej fazie procesu, aby zasugerować, że do końca zrozumiał swoją zbrodnię i tym samym wymusić na sądzie łagodniejsze go potraktowanie. Od początku zdawał sobie sprawę, że nieuchronnie wisi nad nim wyrok dożywocia i w czasie procesu robił wszystko, aby dostać niższą karę, która stwarzałaby szansę wyjścia na wolność za kilka lub kilkanaście lat. Nie zwiódł jednak sądu. Ani ostatnim swoim krokiem, ani próbą wytłumaczenia swego postępowania koszmarnym życiem w dzieciństwie, jaki miała zgotować mu matka - psychicznym odrzuceniem go jako dziecka i fizycznym znęcaniem się nad nim. Nie znamy jeszcze pełnego uzasadnienia tego wyroku, ale można być niemal pewnym, że najwyższy wymiar kary, jakim jest dożywocie, wymierzony Josefowi Fritzlowi ma spełniać dwie funkcje - jest zapłatą za jego niewyobrażalnie bestialskie postępowanie wobec córki i dzieci, które były owocem kazirodczych gwałtów, ale także przyznaniem racji biegłej zakresu psychiatrii. Ona właśnie uznała oskarżonego za niebezpiecznego psychopatę, który dlatego powinien zostać do końca życia w zamknięciu, że na wolności będzie nadal niebezpieczny dla otoczenia. Bo ma w sobie tylko niezmierzone pokłady zła.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!