Pakt dla kultury nie zapełni teatrów, nie da dobrych filmów
Dzięki pieniądzom dla bibliotek ludzie nie zaczną więcej czytać. Czytelników przyciągają twórcy, prywatne wydawnictwa, które wydają ich książki, i prężne instytucje. To ich warto objąć mecenatem - pisze Marcin Piasecki.
- Kulturze się poprawi? Premier podpisał Pakt dla Kultury
- W sobotę zostanie ogłoszony projekt Paktu dla Kultury
- Zakończyły się II Warszawskie Targi Książki
- Kolejki, korki i "Dama z gronostajem". Noc Muzeów w Warszawie
- W Noc Muzeów otwarto zabytkowy ratusz w Tarnowie
- W Noc Muzeów powrót do lat osiemdziesiątych
- Prezydent Komorowski popiera Pakt dla Kultury
- Platforma: Nasz rząd ma liczne zasługi na rzecz kultury
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pakt dla kultury to przedsięwzięcie szlachetne. Tak, państwo powinno dbać o kulturę. Nieco gorzej już jednak brzmi to, że rząd wprowadza kolejny wydatek sztywny – do 2015 r. wydatki na kulturę mają pochłaniać 1 proc. budżetu. Pomijam już, że to deklaracja brzmiąca wirtualnie, bo gdy sytuacja budżetowa będzie ciężka, rządząca ekipa zawsze znajdzie furtkę, by tę obietnicę potraktować swobodnie, choćby stosując księgowe sztuczki. Istotne jest to, że pakt dla kultury skupia się na początek na tym, co powinno być na końcu.
Wzmocnienie kultury polskiej zaczyna od pieniędzy. Wątpliwe, że ludzie zaczną więcej czytać lub chodzić do teatru, jeżeli państwo dostarczy jeden procent na kulturę. Trudno uwierzyć, że w wyniku tak rozumianego paktu produkcja filmowa zapewni nam prestiżowe miejsca na liczących się światowych festiwalach. Nie spodziewam się, że od wprowadzenia sztywnego wydatku i powołania dwóch komitetów, które mają go kontrolować, wszystkim zrobi się lepiej. Że nasze często niestety zapyziałe, zaśniedziałe biblioteki publiczne czy muzea staną się dzięki temu miejscami tętniącymi życiem. Taki efekt to raczej zasługa ludzi, którzy się takimi miejscami zajmują na najniższym, lokalnym szczeblu. Ich zapału i energii. Od jednego procenta w budżecie nie wzrośnie w sposób lawinowy liczba zapaleńców ani dobrych pomysłów.
Mam nadzieję, że pakt dla kultury będzie wspierał istniejące inicjatywy ludzi zaangażowanych, jak choćby takich, którzy zmieniają oblicze warszawskiej Pragi, wydających często na realizację projektów własne pieniądze. W materiałach dotyczących paktu nie doczytałem się jednak, czy jest tam brana pod uwagę kwestia wspierania mecenatu prywatnego. Niestety pakt wywodzi się raczej z myślenia, że dla kultury najwięcej dobrego mogą zrobić państwo i pieniądze od niego. Niekoniecznie tak musi być.
Przypomnę losy Państwowego Instytutu Wydawniczego – kilkanaście lat temu wiodącego wydawnictwa. Przez te lata PIW w sposób wręcz modelowy zniwelował swoją pozycję wydawcy, popadł w długi i przestał być konkurencyjny dla firm prywatnych. Z drugiej strony dysponuje on dużym majątkiem. Pamiętam różne pomysły dotyczące prywatyzacji PIW. Żaden z nich nie został zrealizowany. Za to PIW znowu wyciąga ręce w stronę państwa, chce, by darowano mu długi. I tak właśnie wygląda mecenat kulturalny państwa.
Wydatki na działalność kulturalną to teraz mniej więcej 0,8 proc. budżetu. Kiedy wielość ta wzrośnie do 1 proc., wszystkim ma się zrobić lepiej. Tak jakby to 0,8 proc. przez te całe lata nic nie dawało.
W latach 90. zajmowałem się analizowaniem wyników czytelnictwa w Polsce. Były kiepskie, równie kiepskie jak teraz. Czy dzięki dosypaniu pieniędzy ludzie rzucą się na książki, do bibliotek? Wątpię. Przeszliśmy pewną zmianę cywilizacyjną i po prostu czytamy mniej, między innymi z powodu dostępu do mediów elektronicznych. Ale kwestia dotyczy również oferty ze strony samych twórców, którzy paradoksalnie potrafią radzić sobie znacznie lepiej od instytucji kultury. Nie dbają o mecenat, tylko piszą książki po nocach i wydają je w prywatnych wydawnictwach. I może z tej właśnie strony warto czekać na dzieła ważne, wielkie, porywające wyobraźnię, takie, które przyciągną wielką publiczność. Bez paktu dla kultury.































~zbawari2011-06-11 19:53
Ani może nie sprawić, że do telewizji publicznej wróci muzyka i sztuka z prawdziwego zdarzenia (jak ktoś nie ma satelity to prawie nie uświadczy muzyki poważnej!, zabytków, literatury), ani nie przybędzie zapotrzebowania na koncerty, instytucji muzycznych zapewne też nie przybędzie i bezrobocie nie spadnie, instytucje muzyki poważnej nie poszerzą działalności muzycznej jak i np.edukacyjnej (jak w Berlinie, Monachium, Salzburgu, Wiedniu czy Mediolanie).. Ostatnio w Polsce można zaobserwować wydziwianie w sztuce, teatrze. Czytelnictwo może również nie wzrosnąć, skoro nie raz widzi się jak ktoś wyrzuca ciekawe i antykwaryczne książki takie jak "poezja xx wieku" czy biografie wielkich kompozytorów: Paderewskiego, Szymanowskiego.
~gość2011-05-19 13:22
Kiedy ostatnio był Pan w bibliotece? A czy Pan w ogóle czyta, że pisze o poziomie czytelnictwa w taki sposób? Proszę spojrzeć ile ludzi czyta w autobusach i pociągach, to Pan zrozumie. Twierdzi Pan, że 1% budżetu na kulturę nic nie znaczy. To proszę powiedzieć czego fundacje walczą o 1% podatku , jak to jest faktycznie nic. Sprawdza się tutaj powiedzenie: Punkt widzenia jest zależny od punktu siedzenia. Niestety ;-(
~Mira2011-05-17 11:16
Napisałeś Pan Marcinie Piaseki gniota .Teraz do kasy i wszystko gra ale u Pana .
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!