Polityka prorodzinna nie musi być sloganem
Ewa Kopacz chce, żeby budżet refundował zapłodnienie in vitro. Wie, że dla wielu par to często jest ostatnia szansa na dziecko. Ukochane, wyczekane, najważniejsze na świecie. Na pewno też zdaje sobie sprawę, jak wielkie emocje może to rozpalić, pisze publicystka DZIENNIKA, Zuzanna Dąbrowska
- Tusk sprawi, że Polki zaczną rodzić
- Darmowe in vitro to więcej polskich dzieci
- Minister zdrowia będzie... zdrowsza
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Bo w budżecie ochrony zdrowia na wszystko brakuje pieniędzy, bo trzeba ratować onkologię dziecięcą, bo trzeba godziwie zapłacić lekarzom i pielęgniarkom. I wreszcie – bo sprawa jest drażliwa światopoglądowo. Mimo to minister zapowiada, że będzie walczyć o to, by chociaż najbiedniejsi mogli dzięki państwu dostać szansę na zostanie rodzicami.
Polska jest krajem, w którym polityka prorodzinna nie schodzi politykom z ust. Walczą, by rodziło się dużo dzieci, a Sejm, by do tego zachęcić, uchwala zasiłki i ulgi prorodzinne. Ale ci, których zachęcać nie trzeba, bo o niczym innym nie marzą, na żadną pomoc liczyć nie mogą. Kopacz chce to zmienić i mam nadzieję, że tego jej zapału nikomu nie uda się ostudzić. Ani ideologom, ani zwolennikom cięć wydatków na cele społeczne.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!