Do bezczelnych świat należy

Jachowicz: Kornatowski poleciał ze swego stanowiska po aferze gruntowej i najlepiej niech już tak zostanie Fot. Wojciech Grzedzinski / Inne
Przysłowie "Do odważnych świat należy" od wczoraj ma nowe brzmienie: "Do bezczelnych świat należy". Prekursorem tej radykalnej zmiany jest Konrad Kornatowski, były szef policji pisze publicysta DZIENNIKA Jerzy Jachowicz.
- Rokita musi przeprosić za "mordercę z PRL"
- Prokurator nas nie obroni
- Zatrzymanie Netzla i Kornatowskiego było zasadne
- Ziobro powinien przeprosić
- Minister sprawiedliwości przygarnie przyjaciela Kaczmarka?
- Kornatowski kontra Rokita przed sądem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kornatowski złożył bowiem wniosek o powrót do Prokuratury Krajowej. Tą inicjatywą daje dowody, że jest gotowy podjąć się wielkiej misji naprawy świata. Widać, że walka ze złem jest jego drugą naturą. Sam jest przecież - jak powszechnie wiadomo - wzorem uczciwości i innych cnót.
Jako początkujący prokurator asesor miał w czasach PRL wykonać brudną robotę na rzecz reżimu Jaruzelskiego i Kiszczaka, tuszując śmiertelne pobicie na komisariacie kolejowym w Gdyni 32-letniego Tadeusza Wądołowskiego.
Ale tak mogą twierdzić tylko zawistnicy. Kornatowski zarzeka się, że nie ma nic wspólnego z tą sprawą, bo jako prokurator robił tylko wstępne oględziny. Eksperci jednak - najpewniej złośliwie - twierdzą, że kiedy zobaczył ślady pobicia na ciele Wądołowskiego, a na ścianach komisariatu krew, musiał przyjąć założenie, że mogło dojść do zabójstwa. Ale cóż, widocznie nie kierowała nim wtedy tak wielka odwaga jak dziś.
Bo dziś jest inaczej. Kiedy tylko stracił stanowisko szefa policji, to podobnie jak jego mentor Janusz Kaczmarek, zaczął z pasją demaskować nadużycia, jakich mieli dopuszczać się premier Jarosław Kaczyński i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. To już jest bohaterstwo godne naszych czasów.
Może właśnie za ujawnienie wstrząsającej prawdy o poprzedniej władzy Kornatowski oczekuje dziś zasłużonej zapłaty? W tym także uwolnienia go od zarzutu mataczenia w śledztwie, które miało ustalić sprawcę przecieku w aferze gruntowej.
A propos afery gruntowej, warto przypomnieć jeszcze jedną z licznych cnót Kornatowskiego: umiejętność syntetycznego ujmowania spraw w tajnych rozmowach przez komórkę: "- Żartujesz? Od tego naszego debila, kurwa, łysego? (...) Dobra. Ale szef jest chyba, kurwa, leci. Dobra, zobaczę".
Co potem się stało, wszyscy pamiętamy. Szef "poleciał", a wraz z nim i Kornatowski. I najlepiej niech tak pozostanie. Na szczęście wygląda na to, że obecny minister sprawiedliwości jest na razie podobnego zdania.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!