Rolling Maryla i bojkotujący Grześ
Kiedy gazety z falą zachwytów, że Amerykanie potrafią przegrywać z klasą tudzież jednoczyć się wokół wspólnego celu, trafiły na makulaturę, po raz kolejny udowodniliśmy, że my som naród odrębny i swoje standardy mamy - pisze w DZIENNIKU Robert Mazurek.
- Maryla i Rynkowski zaśpiewali prezydentowi
- "Rodowicz w Teatrze Wielkim to profanacja"
- Prezydent: Nie założę fraka. Jestem za niski
- Goście prezydenta napiją się wódki
- Merkel nie przyjedzie, ale zapuka Tusk
- Szykuje się skandal na 11 listopada
- Prezydent: Nikogo na siłę nie ciągnę na bal
- "Wałęsa powinien być na prezydenckim balu"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Spory polityków nie robią na mnie większego wrażenia, czasem co najwyżej uśmiechnę się półgębkiem, kiedy zobaczę, jak Lech Kaczyński, który doleciał w końcu do Brukseli, na przywitanie palnął Tuska w karczycho. Są to chłopackie zabawy i świetnie oddają relacje między panami. Przykładów na to mamy coraz więcej. Oto premier Tusk urażony wciąż, że to nie on jest prezydentem, i minister Schetyna coraz trudniej znoszący fakt, że to nie on jest premierem, postanowili nie przyjść na galę z okazji 90. rocznicy odzyskania niepodległości. Bo organizuje ją Kaczyński.
Na galę wpadnie kilkunastu prezydentów i premierów, ale - jak to taktownie i szczerze ujął Grzegorz Schetyna - "są inne plany polityków i Rady Ministrów". Niezmiernie mnie ciekawi, co jest dla premiera i jego zastępcy ważniejsze niż te uroczystości. Czyżby minister Drzewiecki jakieś spotkanko organizował? Przy wodzie mineralnej i paluszkach panowie pośpiewają legionowe pieśni? Ponoć minister Nowak już opanował "Spoza gór i rzek", ale mu minister Grupiński wyjaśnił, że to nie ta niepodległość.
Marne kpiny? Marne, ale cóż zostało? Słowa uznania dla Radosława Sikorskiego, który choć lubi się z prezydentem jak pies z kotem, przyjdzie, bo jak powiedział: "Trzeba pokazać naszą jedność narodową. Nie ma nic bardziej naturalnego, by niezależnie od podziałów politycznych w ten dzień być razem". To tak normalne, że aż szokujące.
Miałbym, prócz pochwał dla Sikorskiego, całkiem serio szaty rozdzierać, wołać o kompromitowaniu Polski przed gośćmi z zagranicy, wystawianiu na szwank dobrego imienia i stawianiu własnych idiosynkrazji ponad narodowym interesem tudzież kulturą polityczną? E, zostawiam to innym. Jestem pewien, że "Gazeta Wyborcza" zapłonie świętym gniewem i postępkowi premiera stron kilka poświęci, a TVN 24 złamie normalną ramówkę i paskiem po przekątnej ekranu rozgłosi tę hańbę. Skąd te przypuszczenia? Pamiętam, co się działo, gdy prezydent Kaczyński nie przyszedł na uroczystość Trybunału Konstytucyjnego. A to przecież była wewnętrzna impreza, a nie międzynarodowa gala.
Choć swoją drogą - wiem, że to drobiazg, ale nie mogę się powstrzymać - organizatorom gali też należą się wyrazy podziwu. By z rozmachem godnym zjazdu gnieźnieńskiego ogłaszać Wielki Bal polegający na spędzeniu gości z połowy Europy na koncert Maryli Rodowicz - to zaiste mocno ekstrawagancki pomysł. Rozumiem, że chcieli uciec przed sztampą w stylu "Blechacz gra menueta Paderewskiego", ale już lepiej było Stonesów zaprosić. Naprawdę. Choć wtedy pewnie te sztywniaki z rządu by przyszły.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!