Biała siła broni Hanny Lis
Niedojedzone na Woronicza pisowskie przystawki zgłosiły się ochotniczo do udziału w nowej uczcie, tym razem antypisowskiej. Ratują demokrację przed prezesem Urbańskim, dając Platformie pretekst do wprowadzenia na Woronicza komisarza - pisze komentator DZIENNIKA Cezary Michalski.
- Nowy zarząd TVP: Jesteśmy twardzi chłopcy
- Piraci z Karaibów
- Zwycięstwo Farfała: Lis wraca na wizję
- Nowy szef TVP grozi Urbańskiemu?
- "Na decyzje w TVP patrzę z niesmakiem"
- Waniek: W TVP panuje dziś autorytaryzm
- Dziś dzień sądu nad telewizją publiczną
- Tak Żakowski walczy o czyste sumienie prasy
- Zamach na Woronicza
- Walka w TVP: Urbański-Farfał 1:0?
- "Nie mam wpływu na media publiczne"
- Politycy straszą TVP komisarzem
- Moje pokorne życzenia dla wszystkich
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Farfał i Rudomino, najpierw ludzie Giertycha i Leppera, potem Jarosława i Lecha Kaczyńskich, a dzisiaj oddający się do dyspozycji każdego, kto da więcej, dokonali na Woronicza puczu. Niedojedzone pisowskie przystawki zgłosiły się ochotniczo do udziału w kolejnej uczcie, tym razem antypisowskiej.
Przed ponad rokiem Adam Michnik i Jacek Żakowski zaproponowali Platformie Obywatelskiej obalenie Jarosława Kaczyńskiego bez wyborów, poprzez stworzenie wielkiej koalicji obrony demokracji z udziałem wypróbowanych demokratów: Leppera i Giertycha. Michnik, jak zawsze umiejący połączyć skrajny polityczny pragmatyzm z górnolotnym słowem, barwnie porównywał działania rozsypującego się rządu Jarosława Kaczyńskiego do represji stalinowskich. W tej sytuacji LPR i Samoobrona stawały się co najmniej PPS-em Pużaka i PSL-em Mikołajczyka.
Lepper i Giertych na propozycję Michnika i Żakowskiego zareagowali wtedy entuzjastycznie, ale - całe szczęście - Platforma się nie zgodziła. Wolała wybory i słusznie. Bo po pierwsze nie stała się zakładniczką Michnika, który zawsze za poparcie w walce o władzę wystawia rachunek, a po drugie, policzyła wtedy swoje realne społeczne poparcie, które okazało się większościowe i pozostaje takim do dzisiaj.
Teraz Farfał i Rudomino, miłośnik białej siły i zaufany Leppera, realizują na Woronicza dawny scenariusz Michnika i Żakowskiego. Ratują demokrację przed PiS-owskim prezesem Andrzejem Urbańskim. Z tym że akurat na Woronicza obrona demokracji to obrona państwa Lisów: ich obecności w prime time, ich zarobków i odpraw. Urbański jest bezradny, bo sam Lisów do woroniczowskiego kurnika wpuścił. Licząc... nie do końca wiem na co, na ich drogo z pieniędzy abonentów opłaconą wobec siebie lojalność? No to był naiwny, bo państwo Lisowie odgryźli PiS-owską rękę, która obsypała ich złotem. Stali się dla Wszechpolaka Farfała i medialnego eksperta Samoobrony Rudomino Radiostacją Gliwice, prowokacją bydgoską, uzasadnieniem dla błyskawicznego antypisowskiego puczu.
Jednak Blitzkrieg ugrzązł w wąskich korytarzach Woronicza. Oba zarządy - obalony i obalający - okopały się na barykadach ze swoich biurek. I kiedy od poniedziałku w ruch pójdą doniczki z palemkami i segregatory, Platforma byłaby rzeczywiście głupia, gdyby z tego nie skorzystała i nie wprowadziła na Woronicza własnego komisarza, równie politycznie bezstronnego jak Urbański czy Farfał. Ale kto z nas rzuci wtedy kamieniem, przecież media publiczne w Polsce i tak nie istnieją.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!