Ukraińcy idą na całość, nie bacząc na koszty
Europa ma już dosyć ukraińsko-rosyjskich sporów. Wczoraj o 8 rano gaz miał popłynąć na Zachód. I popłynął, ale zaraz został zakręcony. Tym razem przez Ukraińców. Gdyby zrealizowali porozumienie zawarte z Rosjanami za pośrednictwem Unii Europejskiej, wyzbyliby się jedynego narzędzia nacisku na Kreml - pisze w DZIENNIKU Andrzej Talaga.
- Wojna o gaz: Tymoszenko spotka się z Putinem
- Borys Tarasiuk: Gazprom to kłopot Europy
- Tranzyt gazu musi być niezależny od Kijowa
- Gazprom chce ukraińskich rurociągów
- Europa pogardzi tym gazem
- Miedwiediew do Juszczenki: Rozmawiajmy
- Warunki tranzytu są niemożliwe do spełnienia
- Europejska pałka w rękach Rosji
- Gaz znów nie płynie. Kurki zakręcił Kijów
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Najwyraźniej zrozumieli swój błąd i podobnie jak Gazprom postanowili iść na całość, nie oglądając się na polityczne koszty.
Przekazy z gazowego frontu przyprawiają o zawrót głowy. Ukraina twierdzi, że Rosja powinna jej zapewnić tzw. gaz techniczny potrzebny do zachowania przepustowości rurociągów, z kolei Kreml oświadczył, iż to zadanie Kijowa. Na tym nie koniec. Ukrainie nie podoba się, że Rosja zaczęła pompować gaz tylko do jednego rurociągu, a nie do czterech. Kontestuje też kierunek przepływu w stronę Bałkanów. Obie strony zasypują się argumentami technicznymi. A gazu jak nie było, tak nie ma.
Spór ten dawno przestał być sprawą handlową. To gra polityczna. Ukraina mogła trzymać Kreml w szachu groźbą podkradania gazu z puli przeznaczonej dla Unii. Kiedy po udanej mediacji premiera Czech Topolanka zgodziła się na tranzyt, próbowała przemycić pod porozumieniem dodatkową deklarację stanowiącą, iż to nie ona jest winna sporu i nie podbierała surowca. Nie udało się. Teraz więc stosuje wybiegi techniczne. Przepływ gazu przez jej terytorium pod kontrolą unijnych inspektorów byłby bowiem wyzbyciem się bata na Rosję bez żadnych gwarancji w zamian. Dlatego Kijów nie może dopuścić do wznowienia pełnych dostaw bez podpisania z Rosją nowej umowy o cenie gazu. Ale nie może też wprost odmówić Unii zgody na tranzyt. Będzie zatem kluczył, wynajdował wszelkie możliwe przeszkody, by pokazać, że ciągle ma w ręku silne argumenty. Ta wojna podjazdowa szybko się - niestety - nie skończy.



































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!