Kryzys to dobry czas dla włamywaczy
Czeka nas wielka fala włamań do mieszkań prywatnych. Będzie ich tyle, że policja nie nadąży przyjmować meldunków. Czyżby wahania demograficzne spowodowały nagły wysyp złodziei mieszkaniowych? A może rozmnożyły się ośrodki treningowe dla specjalistów od okradania mieszkań? Oczywiście, że nie.
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jedyną i najważniejszą przyczyną zwiększenia się tego rodzaju przestępstw jest po prostu kryzys, a wraz z nim spadek zaufania do banków. Albo wręcz całkowita utrata zaufania do ich kont i sejfów. Już przeciętni ciułacze, ale i drobni i więksi przedsiębiorcy zaczęli wycofywać z banków swoje oszczędności i inne aktywa zgromadzone w postaci drogocennych kamieni, złota lub jubilerskich cennych wyrobów. Wolą swój kapitał trzymać w domu, wiedząc, że jego wartość nie będzie spadać gwałtownie wraz z wichrami zniszczenia, jakie dotykają banków. Nieraz zresztą ta klęska przychodzi na własne życzenie bankierów, gdyż wydawało im się, że mogą spekulować w sposób nieograniczony i niekontrolowany. Ludzie zaczną przenosić swe pieniądze z banków do przysłowiowej skarpety, a złodziejaszkom w to graj.
Aby wykraść pieniądze z banku, trzeba mieć w swych szeregach wytrawnego kasiarza. Przedsięwzięcie wymaga wielomiesięcznych przygotowań, skompletowania odpowiedniej ekipy itd. Włamanie do mieszkania to dla rzezimieszków chleb z masłem. Wystarczy kilka dni obserwacji, aby poznać zwyczaje ofiary, jej rytm dnia i rozkład tygodnia. Trzeba też sprawdzić warunki otoczenia - czy i gdzie są pieski, jak reagują sąsiedzi na nietypowe zdarzenia itp. Otwarcie samych zamków dla specjalisty to żaden problem. W sumie robota szybka, czysta i dość bezpieczna. W każdym razie nie tak nerwowa jak napad na bank czy włamanie do sejfu.
Przez kilka lat był spokój z włamaniami do mieszkań i domków, bo wszystkie najcenniejsze rzeczy przechowywaliśmy w bankach. A jak mówił mi wtedy jeden ze specjalistów branży "mieszkania", przestały się opłacać włamania do domów. Jedyną rzeczą godniejszą uwagi w nich był sprzęt elektroniczny. Ale zrobił się tak tani, że nie łatwo było znaleźć pasera, który wszedłby w telewizor czy komputer. Jeśli ktoś kradł te rzeczy, to jedynie drobni pijaczkowie, którzy później oddawali je "za flaszkę". Perspektywa najbliższych kilku lata rysuje się fatalnie. Policja mająca sama własne zmartwienia i codzienne kłopoty na głowie, otrzymująca polecenia ścigania najpoważniejszych przestępstw, włamania i kradzieże do prywatnych mieszkań będzie traktowała jak piąte koło u wozu. Czyli będzie je kompletnie lekceważyła. Tak jak to robi dziś z włamaniami do samochodów i np. kradzieżą radia z odtwarzaczem CD.
Jedyne co nam pozostaje, to zadbanie samemu o bezpieczeństwo naszych cennych materialnie rzeczy. Jak to zrobić, warto zasięgnąć języka u specjalistów - choćby policjantów. Prochu nie wymyślą, ale może coś podpowiedzą.
Pamiętam swego czasu pisałem poradnik, jak uchronić się przed włamaniem, kiedy samemu wyleguje się na plaży w czasie urlopu. Podstawowym i najskuteczniejszym zabezpieczeniem jest zawsze sąsiad. Życzliwy, czujny, obserwujący nasz dom czy nasze mieszkanie. Nie wymawiajmy się tylko pilnymi zajęciami, kiedy poprosi nas o rewanż.
Jerzy Jachowicz





































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!