Rzecznik Agencji Martin Harvey-Allchurch w rozmowie z RMF ostro rozprawił się z argumentami naszego resortu zdrowia. Podkreślił, że testy szczepionki na nową grypę zostały przeprowadzone na grupie kilku tysięcy ludzi, w tym na dzieciach. To wystarczy - stwierdził i dodał, że nie ma sensu czekać na dodatkowe wyniki badań. "Jeśli chcecie czekać do lutego czy marca, aby mieć maksymalne dane, to grypa już będzie w pełni. Jeżeli będziecie czekać, to wystawia się na ryzyko pandemii dzieci, osoby starsze oraz kobiety w ciąży" - ostrzegał.

Harvey-Allchurch ostro skrytykował argumenty Ewy Kopacz, która nie chce, by rząd kupił szczepionki, bo jej zdaniem, nie są one jeszcze dostatecznie przebadane. Jego zdaniem, to czysty populizm, bo by mieć pewność, można czekać latami.
Rzecznik Agencji stwierdził też, że nieprawdą jest, by nie było wiadomo, jakie szczepionka powoduje efekty uboczne. I zaraz je wymienił: swędzenie i opuchnięcie miejsca po ukłuciu, osłabienie, senność, lekka gorączka.

Padł też argument podniesiony w Sejmie przez wiceministra Adama Fronczaka, który ogłosił, że w Szwecji po podaniu szczepionki zmarły cztery osoby. Podkreślił, że przyczyną śmierci w tych przypadkach był nie lek, a inne choroby zmarłych.

Na koniec Harvey-Allchurch "dobił" argumentację Ewy Kopacz, która chce, by szczepionka trafiła w Polsce do aptek. Rzecznik Agencji ogłosił, że to niemożliwe, bo ustalenia mówią tylko o zamówieniach rządowych. Takie też kontrakty podpisali producenci. Nie ma więc co liczyć, że tylko dla nas zostanie zrobiony wyjątek.