Atakują Sikorskiego, bo go nie zrozumieli
"Ocieplenie, które zarysowało się po wizycie Władimira Putina w Polsce, może zakończyć się nową spiralą konfrontacji" - tak rosyjskie media komentują słowa Radosława Sikorskiego, który miał przyznać w Waszyngtonie, że liczy na pomoc USA w obronie przed Rosją. Tylko że szef MSZ tego nie powiedział.
- NATO przygotowało plan obrony Polski
- Minister Tuska o szczycie UE: Będzie krwawo
- Prezydent zapyta Sikorskiego o Bidena
- Clinton wolała Arabów od Sikorskiego
- Sikorski pojechał na grób Arafata
- Prezydent Sikorski zamiast prezydenta Tuska
- Sikorski: Polska nie czuje się "porzucona"
- MSZ odpiera rosyjski atak na Sikorskiego
- Sikorski: Żadnego "coś za coś" ws. Afganistanu
- Kamiński węszył też koło Sikorskiego
- Rosjanie przeprosili Sikorskiego
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -20°C max. 1°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Określając wczorajsze przemówienie Radosława Sikorskiego w Centrum Studiów Strategicznych i Międzynardowych w Waszyngtonie jako "bezprecedensowo twarde wobec Rosji", dziennik "Kommiersant" informuje, że "zaapelował on do USA o rozmieszczenie w Polsce amerykańskich wojsk, aby bronić jej przed możliwą agresją ze strony Rosji".
"Kommiersant" zaznacza, że "Moskwa oficjalnie nie zareagowała na ten wypad", jednak "nieoficjalnie wysoki rangą przedstawiciel Administracji Prezydenta Federacji Rosyjskiej poradził, by o ocenę wypowiedzi pana Sikorskiego poprosić Ministerstwo Zdrowia Rosji lub Światową Organizację Zdrowia (WHO)".
"Wystąpienie polskiego ministra, to zwyczajna polityczna paplanina, która wyszła poza ramy dyplomatycznej poprawności politycznej" - powiedział Anton Orech, komentator radia Echo Moskwy.
Rosyjscy publicyści zauważają, że "przemówienie Radosława Sikorskiego to pierwsze oficjalne wystąpienie kraju Europy Wschodniej wobec władz USA z prośbą o obronę przed rosyjską agresją".
Problem jednak w tym, że szef polskiej dyplomacji nie zaapelował wcale o pomoc w obronie przed agresją Rosji. Postulował rozlokowanie na naszym terytorium jednostek NATO, w tym także amerykańskich, jednak nie wspominał nic o konflikcie z naszym wschodnim sąsiadem. Przypomniał za to niedawne białorusko-rosyjskie manewry wojskowe z udziałem 900 czołgów.
"Te ćwiczenia odbyły się 250 kilometrów od naszej stolicy" - zauważył minister Sikorski.
Co w takim razie wzburzyło rosyjskie media? Prawdopodobnie ta wypowiedź: "To nie artykuł piąty Paktu Północnoatlantyckiego dał prawdziwe poczucie bezpieczeństwa Niemcom w czasie zimnej wojny, ale obecność 300 tysięcy amerykańskich żołnierzy" - mówił polski minister. Dla kontrastu Sikorski dorzucił, że w Polsce stacjonuje obecnie sześciu amerykańskich żołnierzy.
W agresywne nastawienie polskich władz nie uwierzył nawet rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, znany między innymi z wybuchowego temperamentu. Tu jednak zachował powściągliwość. "Znam Radka Sikorskiego i zawsze robił na mnie wrażenie człowieka, który ma doświadczenie i rozumie procesy zachodzące w Europie" - przyznał szef rosyjskiej dyplomacji.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!