Dziennikarze na podsłuchu. Śledztwa nie ma
Prokuratura Okręgowa w Poznaniu odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie dotyczącej podsłuchiwania dziennikarza Cezarego Gmyza i prawnika Romana Giertycha - poinformowała rzeczniczka prokuratury Magdalena Mazur-Prus. Dodała, że przesądził o tym "brak znamion czynu zabronionego".
- Giertych donosi na ABW
- Wykorzystał podsłuchy, zostaje w ABW
- Śledczy zbadają podsłuchiwanie dziennikarzy
- Roman Giertych na podsłuchu ABW
- Kolejny dziennikarz na podsłuchu ABW
- Znów zbadają podsłuchy za rządów PiS
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Do prokuratury wpłynęły dwa zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Gmyz napisał o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na nielegalnym - jego zdaniem - podsłuchiwaniu i wykorzystaniu rozmów między nim a Bogdanem Rymanowskim z TVN.
Drugie, złożone przez mec. Romana Giertycha, dotyczy nielegalnej - jego zdaniem - kontroli rozmów między nim a jego klientem, Wojciechem S., dziennikarzem podejrzanym o korupcję. Poznańska prokuratura została w październiku wyznaczona do rozpoznania całej sprawy.
O sprawie stało się głośno, gdy w październiku "Rzeczpospolita" napisała, że ABW nagrała rozmowę dziennikarza "Rz" Gmyza i Rymanowskiego, prowadzoną z podsłuchiwanego telefonu podejrzanego Wojciecha S. "Rz" podała, że nie zniszczono stenogramów z tego podsłuchu. Gazeta kwestionowała udostępnienie przez prokuraturę rozmów pełnomocnikowi wiceszefa ABW Jacka Mąki na potrzeby procesu cywilnego, jaki wytoczył on "Rz" za pomówienie go.
Premier Donald Tusk zapowiedział kontrolę w ABW, bo "zbyt łatwo w Polsce zakłada się podsłuchy i je upublicznia". Potem ogłosił, że nie ma podstaw do odwołania Mąki i zapowiedział zmiany prawa co do podsłuchów, w tym ograniczenie wykorzystania ich w procesach cywilnych.
ABW ujawniła, że nagrania Gmyza i Rymanowskiego dokonali "operatorzy telekomunikacyjni, bez udziału ABW", która dokonała tylko "odsłuchu rozmów". Prokuratura Krajowa zbadała działania Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, która udostępniła nagrania na potrzeby procesu Mąki z "Rz". Uznano, że nie ma podstaw do wszczęcia "dyscyplinarki", a podsłuchane rozmowy mają znaczenie dla postępowania wobec S. Sprawę bada też sejmowa speckomisja.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!