Prokuratorów nie obchodził Olewnik
Posłowie z komisji śledczej badającej porwanie i zabójstwo Krzysztofa Olewnika są zgodni: tylko ludzie o znanych nazwiskach mają szanse, że prokuratura rzetelnie ich potraktuje. Jak się okazuje po pierwszych przesłuchaniach, śledczy nie interesowali się sprawą uprowadzenia biznesmena.
- Zobacz, kto walczy o Prokuraturę Generalną
- Prokuratorzy ścigani za krytykę przełożonych
- "Sprawa Olewnika to była tragedia"
- Wiceszef CBA szkodził sprawie Olewnika?
- Pieniądze za zatrzymanie w sprawie Olewnika
- Kamiński zasiądzie w komisji ds. Olewnika
- Prokurator zdradzał tajemnice ws. Olewnika
- Śmierć zabójcy Olewnika - czekają na biegłego
- "Sprawa Olewnika to jeden wielki dramat"
- Wassermann opuścił komisję śledczą
- Kalisz i Janik opowiadali o Olewniku
- "Nikt nie zlecał zamordowania Olewnika"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Karol Napierski, były prokurator krajowy za rządów SLD, zeznał, że miał "ogólną" wiedzę. Zaś Zygmunt Kapusta, który szefował Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie, twierdził, że sprawy Olewnika w ogóle nie pamięta.
"Większość przesłuchanych prokuratorów albo sprawy nie pamiętało, albo przyznawało, że nie mają dostatecznej wiedzy o szczegółach śledztwa" - mówi przewodniczący komisji Marek Biernacki z PO.
Dlaczego tak się działo? "Prokuratorów na kierowniczych stanowiskach ta sprawa mało, albo w ogóle nie interesowała, bo nie dotyczyła ludzi o głośnych nazwiskach lub znanych polityków - wnioskuje Biernacki. I dodaje, że Kapusta sam przyznał, że w jego czasach szefowie prokuratury żyli sprawą Lwa Rywina.
Jedynym wysokiej rangi prokuratorem, który przeczytał akta śledztwa w sprawie Olewnika był wieloletni zastępca prokuratora generalnego w rządach SLD Kazimierz Olejnik.
"Nikt wcześniej z ministerstwa sprawiedliwości tego nie zrobił. Odebrał sprawę policji w Płocku i przekazał CBŚ. Spotkał się z rodziną Olewników, pchnął śledztwo na nowe tory" - ocenia członek komisji Andrzej Dera, poseł PiS . Dlaczego Olejnik to zrobił? Bo zadzwonił do niego znajomy, generał policji Adam Rapacki. Rodzinie Olewników udało się do niego dotrzeć i poprosi ć o pomoc. A Rapacki zwrócił się do Olejnika, by ten przyjrzał się śledztwu.
"I dopiero po tej prywatnej interwencji ważnej postaci sprawę udało się ruszyć z miejsca" - mówi poseł Dera.
Jego zdaniem, służbowy nadzór w prokuraturze nad tą sprawą nie funkcjonował. "Gen. Rapacki musiał osobiście zadzwonić do zastępcy prokuratora generalnego, by podległa mu prokuratura krajowa w końcu sprawdziła zastrzeżenia rodziny porwanego Krzysztofa. Na szczęście Olejnik zachował się inaczej niż pozostali prokuratorzy" - opowiada poseł Dera.
Obaj z Biernackim zgadzają się, że prokuratura "odpuściła" sprawę porwania Olewnika "Prokuratorzy zachowaliby się inaczej, gdyby ofiarą był ktoś znany" - przyznaje Dera.
Z kolei według Biernackiego, "przeciętny Kowalski" nie ma szans, by prokuratura rzetelnie zajęła się jego sprawą. "Niestety to właśnie taki mało optymistyczny obraz prokuratury wyłania się z prac komisji" - stwierdza szef komisji śledczej ds. Olewnika.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!