Tusk: Najsłodsza zemsta za mojego dziadka
Polnische Wirtschaft - określenie, które dotąd oznaczało bałagan - w Niemczech jest teraz synonimem dobrego gospodarowania - uważa Donald Tusk. "To najsłodsza zemsta za dziadka, jaką mogłem sobie wymarzyć" - mówił premier podczas debaty podsumowującej dwa lata koalicji PO-PSL.
- Rząd podsumuje swoje dwa lata w dwa dni
- Rząd sobie nie radzi, a premier się trzyma
- PiS: Pozycja Polski w Europie słabnie
- Rostowski: Musimy obniżyć deficyt
- "Nie stać nas na absurdalne wydatki"
- Rządy PO? Więcej demokracji, ale i biedy
- Rząd Tuska zbiera 40 procent poparcia
- PiS: Rząd jest dramatycznie nieskuteczny
- "Życie w czasach bezkrólewia"
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Premier opowiadał o tym, że Angela Merkel dała mu niemiecką gazetę właśnie z tytułem "Polnische Wirtschaft", co dosłownie znaczy polska gospodarka, ale dotąd kojarzyło się w Niemczech z niegospodarnością, brudem i bałaganem. Tym razem jednak była to zdaniem Donalda Tuska prowokacja skierowana do samych Niemców. Bo artykuł przedstawiał Polaków za wzór. I to właśnie dla premiera "zemsta za dziadka", o którym stało się głośno, gdy przed wyborami prezydenckimi Jacek Kurski ujawnił, że był w Wehrmachcie.
Premier tłumaczył, dlaczego nie wyłożył grubych miliardów na walkę z kryzysem. Na konferencji podsumowującej dwa lata jego rządów mówił o "idiotycznym rankingu", w którym licytuje się "kto dał więcej". "Dobry rząd to taki, który wydaną złotówkę obejrzy pięć razy, zanim ją wyda" - powiedział Tusk.
"Przez wiele miesięcy głównym zadaniem mojego rządu było tłumaczenie polskiej opinii publicznej, opozycji, oraz osobom poza granicami kraju, że największą sztuką w tym kryzysie
będzie nie ulec tego typu fałszywym radom" - mówił Tusk na specjalnej konferencji z udziałem ekonomistów, wytykających mu porażki i chwalących za sukcesy.
Uczestniczący w konferencji ministrowie gabinetu Tuska wystawiali sobie laurki, ale bili się też w piersi. Minister finansów Jacek Rostowski uznał, że największą porażką rządu jest
zatrzymanie "marszu" ku szybkiemu przyjęciu europejskiej waluty w Polsce.
Z kolei minister Michał Boni stwierdził, że porażki związane są z aktywnością prezydenta, który zdecydował się na podpisanie ustaw realizujących jedynie "plan B" w
reformie służby zdrowia. "Tak naprawdę rytm reformatorski został zatrzymany i jesteśmy dalej od większej efektywności w zarządzaniu placówkami służby zdrowia" -
powiedział Boni.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!