Tusk nie wierzy, że zostanie prezydentem
Donald Tusk nie wierzy w swoje zwycięstwo w przyszłorocznych wyborach prezydenckich - twierdzi Mariusz Błaszczak z PiS. Skąd to przypuszczenie? Według posła premier "usiłuje osłabić pozycję" Lecha Kaczyńskiego propozycjami zmian w konstytucji, dzięki którym wybory prezydenckie byłyby zlikwidowane.
- "Nasza demokracja niedoskonała, ale realna"
- Konstytucyjne eksperymenty partii Kaczyńskich
- PiS chce więcej władzy dla prezydenta
- "Niebezpieczna zabawa konstytucją"
- "Dzisiejsza polityka powoli się kończy"
- "Donald Tusk - mistrz uwodzenia"
- "Nie grać konstytucją"
- Karpiniuk za reelekcją Lecha Kaczyńskiego
- Prezydencki minister kpi z pomysłów Tuska
- Tusk chce zlikwidować wybory prezydenckie
- Farfał wzywa Trybunał na pomoc
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Poseł PiS Mariusz Błaszczak, oceniając propozycje zmian w konstytucji przedstawione przez szefa rządu, powiedział, że Donald Tusk usiłuje osłabić pozycję prezydenta, gdyż najwyraźniej
nie wierzy w swoje zwycięstwo w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.
Według niego propozycja, by prezydenta wybierało Zgromadzenie Narodowe, to "krok w tył". "To odebranie społeczeństwu przywileju, jakim jest wybieranie prezydenta w
bezpośrednich wyborach. Jeśli prezydenta wybierają obywatele, to mamy bardziej rozwiniętą demokrację" - podkreślił Błaszczak.
Jego zdaniem, nie należy zmieniać konstytucji w roku wyborczym, ponieważ zawsze w takich okolicznościach ustawa zasadnicza pisana jest pod dyktando aktualnej sytuacji politycznej.
"Niedobrze, gdy taka propozycja pada na rok przed wyborami i to z ust kandydata na prezydenta" - ocenił Błaszczak.
Pytany, czy realne jest przeprowadzenie takich zmian zgodnie z zaproponowanym przez premiera kalendarzem - to znaczy początek prac w styczniu przyszłego roku, koniec latem - Błaszczak
podkreślił, że wszystko jest możliwe, jeśli PO ma w tym interes polityczny, co pokazało tempo prac nad ustawą hazardową; zwrócił jednak uwagę, że Platforma nie ma w Sejmie większości
niezbędnej do uchwalenia zmian w konstytucji.
Zdaniem Błaszczaka propozycje premiera są próbą odwrócenia uwagi od aktualnych problemów. "Mamy dwa lata rządów i to bardzo nieudanych rządów. Fatalny jest stan finansów
publicznych, bardzo zła jest sytuacja w służbie zdrowia. Zmiany w konstytucji to taka ucieczka do przodu" - uznał.
Zgodnie z propozycją premiera pełną odpowiedzialność za władzę wykonawczą w państwie ponosiłby "gabinet, wspierany przez większość parlamentarną". Już w kolejnych
wyborach prezydent miałby być wybierany przez Zgromadzenie Narodowe, nie powinien też mieć prawa weta. Premier chciałby również zmniejszenia wielkości obu izb - Sejmu i Senatu. Opowiada się
też za wyborem senatorów w okręgach jednomandatowych, a posłów - według ordynacji mieszanej.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!