Dziennik.plPolityka

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Tusk nie wierzy, że zostanie prezydentem

2009-11-21 | Ostatnia aktualizacja: 20:46 | Komentarze: 0 | skomentuj

Donald Tusk nie wierzy w swoje zwycięstwo w przyszłorocznych wyborach prezydenckich - twierdzi Mariusz Błaszczak z PiS. Skąd to przypuszczenie? Według posła premier "usiłuje osłabić pozycję" Lecha Kaczyńskiego propozycjami zmian w konstytucji, dzięki którym wybory prezydenckie byłyby zlikwidowane.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Poseł PiS Mariusz Błaszczak, oceniając propozycje zmian w konstytucji przedstawione przez szefa rządu, powiedział, że Donald Tusk usiłuje osłabić pozycję prezydenta, gdyż najwyraźniej nie wierzy w swoje zwycięstwo w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

Według niego propozycja, by prezydenta wybierało Zgromadzenie Narodowe, to "krok w tył". "To odebranie społeczeństwu przywileju, jakim jest wybieranie prezydenta w bezpośrednich wyborach. Jeśli prezydenta wybierają obywatele, to mamy bardziej rozwiniętą demokrację" - podkreślił Błaszczak.

Jego zdaniem, nie należy zmieniać konstytucji w roku wyborczym, ponieważ zawsze w takich okolicznościach ustawa zasadnicza pisana jest pod dyktando aktualnej sytuacji politycznej. "Niedobrze, gdy taka propozycja pada na rok przed wyborami i to z ust kandydata na prezydenta" - ocenił Błaszczak.

Pytany, czy realne jest przeprowadzenie takich zmian zgodnie z zaproponowanym przez premiera kalendarzem - to znaczy początek prac w styczniu przyszłego roku, koniec latem - Błaszczak podkreślił, że wszystko jest możliwe, jeśli PO ma w tym interes polityczny, co pokazało tempo prac nad ustawą hazardową; zwrócił jednak uwagę, że Platforma nie ma w Sejmie większości niezbędnej do uchwalenia zmian w konstytucji.

Zdaniem Błaszczaka propozycje premiera są próbą odwrócenia uwagi od aktualnych problemów. "Mamy dwa lata rządów i to bardzo nieudanych rządów. Fatalny jest stan finansów publicznych, bardzo zła jest sytuacja w służbie zdrowia. Zmiany w konstytucji to taka ucieczka do przodu" - uznał.

Zgodnie z propozycją premiera pełną odpowiedzialność za władzę wykonawczą w państwie ponosiłby "gabinet, wspierany przez większość parlamentarną". Już w kolejnych wyborach prezydent miałby być wybierany przez Zgromadzenie Narodowe, nie powinien też mieć prawa weta. Premier chciałby również zmniejszenia wielkości obu izb - Sejmu i Senatu. Opowiada się też za wyborem senatorów w okręgach jednomandatowych, a posłów - według ordynacji mieszanej.

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «