"Słowa Niesiołowskiego były szkodliwe"
Prezes Narodowego Banku Polskiego Sławomir Skrzypek tłumaczy, dlaczego sam nie pozwał krytykującego go Stefana Niesiołowskiego, lecz powodem jest NBP. "Jeżeli wysoki funkcjonariusz twierdzi, że kluczowa dla gospodarki instytucja działa na szkodę gospodarki, jest to ogromnie szkodliwa sytuacja" - mówi Skrzypek.
- Tusk skapitulował w walce o pieniądze NBP
- Niesiołowski: Zostałem pozwany przez NBP
- NBP pomoże rządowi rozmawiać z prezydentem
- NBP skarży się na dyktaturę Rostowskiego
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zdaniem Prezesa Narodowego Banku Polskiego Sławomira Skrzypka, wypowiedź Stefana Niesiołowskiego, w której nazwał go "funkcjonariuszem PiS", była wysoce szkodliwa dla
wiarygodności NBP.
"Jeżeli marszałek Sejmu miota oskarżeniami, które w zasadzie powinny skutkować określonymi działaniami formalno-prawnymi przeciwko bankowi centralnemu, to jest sytuacja bardzo
poważna" - ocenił Skrzypek w czwartek w radiowych Sygnałach Dnia.
"Jeżeli wysoki funkcjonariusz twierdzi, że kluczowa dla gospodarki instytucja działa na szkodę gospodarki, działa na szkodę rządu, jest to ogromnie, ogromnie szkodliwa
sytuacja" - dodał.
Pod koniec lipca br. Niesiołowski zarzucił Skrzypkowi, że prezes NBP - krytykując Ministerstwo Finansów - pokazuje, że jest "karnym funkcjonariuszem" PiS. "Skrzypek
dostał zadanie od Jarosława Kaczyńskiego, dlatego szkodzi rządowi i Ministerstwu Finansów" - powiedział wtedy polityk PO.
Niesiołowski odniósł się w ten sposób do wypowiedzi Skrzypka, który za nieprawdziwe uznał zarzuty, że NBP stosuje bardziej restrykcyjne zasady dotyczące tworzenia rezerw na pokrycie ryzyka
kursowego niż Europejski Bank Centralny.
Rząd chciał wtedy, aby ponad kilkanaście mld zł z prognozowanego zysku NBP za 2009 rok trafiło do budżetu. Według ministra finansów Jacka Rostowskiego, od końca maja 2009 r. NBP zarobił
13,7 mld zł.
Niesiołowski na poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie relacjonował, że Skrzypek domaga się od niego 400 tys. złotych oraz przeproszenia "we wszystkich najdroższych telewizjach
i gazetach". "Mówimy o ogłoszeniach wielkości krótkiej nowelki Marii Konopnickiej, mniej więcej <Naszej szkapy>" - zaznaczył. Niesiołowski szacuje, że
te przeprosiny kosztowałyby go drugie 400 tys. zł.
"Ja nie mam tych pieniędzy, musiałbym sprzedać dom, mieszkanie, być bezdomnym z całą rodziną. To coś niesłychanego. (...) Żądania te uważam, za - delikatnie mówiąc -
niesłychanie wygórowane, a angażowanie państwowej instytucji w proces cywilny za skandal. PO nie ma zamiaru tak pozostawić tej sprawy" - oświadczył wicemarszałek.
Klubowi koledzy Niesiołowskiego podnosili, że Skrzypek powinien pozwać go jako osoba prywatna. "Pozywanie polityka, w szczególności pana Stefana Niesiołowskiego, przez instytucję jest
nadużyciem i skandalem. Rozumiemy, że rzecz dotyczy Sławomira Skrzypka, który oczywiście jest prezesem Narodowego Banku Polskiego, ale to jego duma została urażona i ewentualnie to on powinien
pozywać Stefana Niesiołowskiego" - przekonywał rzecznik PO Andrzej Halicki.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!