Znana sympatyczka PiS nie była pobita?
Znana z politycznych spotów aktorka - której nazwisko należy podawać inicjałami, bo oskarża się ją o napaść na policjanta - nie dowiedzie przed sądem, że pobito ją na zamówienie PO. Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie Anny C.-K., która żaliła się w czerwcu na uliczne szykany.
- Rewolta w PiS? Kaczyński tylko się śmieje
- Cugier-Kotka: Mam potencjał do robienia PR
- Cugier-Kotka nie ma pracy. Zmienia zawód
- Co grozi dziecku pijącej Cugier-Kotki?
- Cugier-Kotka: Wieczorem piłam szampana
- Cugier-Kotka pokazała policji obdukcję
- Karne zarzuty dla aktorki ze spotów PO i PiS
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Sprawca napaści nie został wykryty" - powiedział "Życiu Warszawy" Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratury okręgowej. Dodał, że w wątku dotyczącym
gróźb prokurator nie dopatrzył się "obiektywnego zagrożenia" dla życia i zdrowia aktorki. "Wobec autorów tych gróźb może ona sama wystąpić do sądu" -
tłumaczy prok. Martyniuk. Decyzja o umorzeniu nie jest jeszcze prawomocna.
Na początku czerwca aktorka ujawniła dziennikarzom, że została pobita pod domem na Pradze-Południe przez trzech mężczyzn. Napastnicy mieli ją szarpać i bić, ale także nazwać m.in.
"sprzedajną dziwką PiS-u". Aktorka skarżyła się też, że wcześniej pod jej adresem w Internecie, m.in. na Naszej-klasie, pojawiły się groźby pobicia - przypomina
"Życie Warszawy"
Aktorka poszła ze skargą na policję dopiero po kilku dniach od napaści. Tłumaczyła później, że wcześniej nie złożyła zawiadomienia, bo "była zmęczona". W jej
obronie wystąpił nawet Jarosław Kaczyński. To właśnie prezes PiS domagał się śledztwa w tej sprawie.
Tymczasem, aktorka, która najpierw zagrała w spocie wyborczym PO, a następnie w krytycznej do poprzedniego zleceniodcawcy reklamie PiS, ma inne problemy z prawem. Prokuratorzy sporządzili akt
oskarżenia przeciwko niej w sprawie incydentu z lipca. Anna C.-K. szła wtedy do stołecznego sądu. Gdy wchodząc do budynku przy ul. Kocjana, odmówiła poddania się standardowej kontroli. Czuć
było od niej alkohol. Strażnik musiał wezwać policję.
Mundurowym udało się przekonać kobietę do badania alkomatem. A ten pokazał około półtora promila alkoholu. Ale to jeszcze nic. Wedle ustaleń prokuratury, kobieta zaczęła się awanturować.
Jednego z policjantów obrzuciła wyzwiskami, a drugiego zaatakowała długopisem.
Prokuratura oskarża Annę C.-K. o znieważenie i naruszenie nietykalności funkcjonariusza. Grozi za to do trzech lat więzienia.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!