Dziennik.plPolityka

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Ludwik Dorn: PiS niebywale się stoczyło

2009-12-07 | Ostatnia aktualizacja: 20:56 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Platforma mówi, że trzeba te cztery lata przeleniuchować, bo z tym prezydentem i z taką opozycją nic się nie da zrobić. A z kolei PiS w niebywały wręcz sposób stoczyło się pod względem intelektualnym" -oskarża Ludwik Dorn. Były wicepremier wie, co mówi, bo jeszcze nidawno był wiceszefem PiS.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

AGNIESZKA SOPIŃSKA: Nadal czuje się pan politycznie nikim?
LUDWIK DORN*: Już nie. Obecnie jestem malutkim, bo malutkim, ale już politycznie kimś. Wspólnie z kolegami jestem w Polsce Plus. Tworzymy drużynę. Samotność w polityce to stan, który gdy nie ma perspektywy wyjścia, jest zabijający. To intelektualnie i psychicznie szalenie uciążliwe i frustrujące. Ale jeżeli jest drużyna, w której się działa, nawet jeśli jest ona niewielka, to ten specyficzny ból chłodu serca, który towarzyszy uprawianiu polityki, jest łagodzony.

Pan kiedyś tworzył PiS. Czym dzisiaj różni się zakładanie nowej partii?
Na pewno działamy w dużo trudniejszej sytuacji. W 2001 r. zarówno PiS, jak i PO tworzyły się w warunkach komfortowych. Wtedy rozpadały się AWS i UW, więc było z czego brać. A do tego tworzyła się wolna przestrzeń. Wiadomo, że w polityce pustki nie ma. A po drugie wtedy jeszcze nie działał system finansowania partii z budżetu. Tworzymy Polskę Plus w sytuacji, gdy działaczy PO i PiS kleją pieniądze i szanse wyborcze. Dopiero po wyborach parlamentarnych obie te partie czekają dość silne perturbacje. W tej sytuacji musimy być niczym klin, który wbija się w coś zabudowanego.

Chcecie być klinem między PiS a PO?
Nie do końca. Ale też gdybym miał powiedzieć, że chcemy być zamiast nich, to brzmiałoby to kabaretowo, groteskowo, biorąc pod uwagę naszą dzisiejszą siłę. Partia powstaje nie po to, żeby wyłącznie odnawiać czy zdobywać mandaty w parlamencie, ale po to, by podejmować jakąś narodową potrzebę egzystencjalną. Co to znaczy? Zarówno PiS, jak i PO odwróciły się plecami do największych realnych problemów Polski. Dzisiaj stoimy przed koniecznością trzeciej fali polskich reform, czyli po reformach Balcerowicza i reformach Buzka przyszedł czas na trzecią falę zmian. Muszą one dotyczyć finansów publicznych, systemu emerytalnego oraz ochrony zdrowia. Całkowicie podzielam pogląd Krzysztofa Rybińskiego, że czeka nas złota polska dekada. Czyli czas, kiedy mamy jeszcze zdrową, dobrą strukturę demograficzno-społeczno-gospodarczą i kiedy możemy zainicjować i przeprowadzić reformy. Jeżeli tego nie zrobimy, to po 10 latach zaczniemy stawać się w szybkim tempie krajem biednych i starych ludzi.

Agnieszka Sopińska
Źródło: Dziennik.pl
12345następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
    «