Posłanka PiS chce się pozbyć Czumy
Posłanka PiS Marzena Wróbel zgłosiła wniosek o wykluczenie Andrzeja Czumy z sejmowej komisji śledczej ds. nacisków, której poseł PO przewodniczy. Wróbel chce, by wniosek został rozpatrzony na jutrzejszym posiedzeniu, jeszcze przed zaplanowanym na ten dzień przesłuchaniem byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego.
- Eksperci do Czumy: Przeproś nas!
- Komisja nie przesłucha byłego szefa CBA
- Czuma blokuje komisję, bo boi się o stołek
- Komisja zablokowana. Czuma w kropce
- Czuma wraca do komisji do spraw nacisków
- Afera w komisji. Posłowie PiS odchodzą
- Sugerował chorobę psychiczną. Ma przeprosić
- Czuma wrócił na stanowisko
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Czuma zapowiedział, że wniosek podda pod głosowanie, tak jak chce posłanka PiS. Komentując pojawienie się kolejnego już wniosku o odwołanie go, Czuma powiedział dziennikarzom, że posłowie opozycji "udowadniają, że robią wszystko, aby zahamować pracę merytoryczną komisji".
"Są rozmaite casusy w podręcznikach psychologii. Jest na przykład dwubiegunowy stan depresyjno-maniakalny. Przejawia się w ustawicznym powracaniu do jednego zdarzenia. Podobno u kobiet objawia się poprzez gotowanie tylko jednego rodzaju obiadu" - zażartował.
Wróbel, argumentując konieczność odwołania Czumy, podkreśliła, że jej zdaniem nie może on uczestniczyć w przesłuchaniu byłego szefa CBA, ponieważ był prokuratorem generalnym w czasie, gdy rzeszowska prokuratura przedstawiła Kamińskiemu zarzuty dotyczące nadużycia władzy przy rozpracowywaniu tzw. afery gruntowej.
Posłanka PiS przywoływała też doniesienia, iż 25 sierpnia odbyła się w Warszawie narada z udziałem prokuratorów z Rzeszowa, a niedługo potem Kamińskiemu zostały postawione zarzuty. W związku z tym - zdaniem Wróbel - są wątpliwości co do bezstronności Czumy. "Nic nie wiedziałem, że była taka narada. Nie uczestniczyłem w niej" - odpowiadał Czuma. Podkreślił też, że nie nadzorował działania prokuratury w Rzeszowie "ani w jednym momencie".
Pytany przez posła Arkadiusza Mularczyka (PiS), czy rozmawiał z prokuratorem Bogusławem Olewińskim, który w prokuraturze rzeszowskiej prowadził sprawę o posługiwanie się przez agentów CBA nielegalnymi dokumentami w tzw. aferze gruntowej, Czuma potwierdził. "Nie podejmowałem jednak żadnych czynności procesowych" - zaznaczył szef komisji. Zarzut, że były naciski na Olewińskiego postawił Kamiński w notatce z 17 września do ministra sprawiedliwości. Powołuje się w niej na rozmowy z prokuratorem Olewińskim.
Czuma tłumaczył posłom i później dziennikarzom, że b. szef CBA Mariusz Kamiński zwrócił się do niego z pismem, w którym zaznaczył, że niektórzy prokuratorzy skarżą się, że są na nich wywierane naciski. "Wezwałem tego prokuratora, którego wskazał pan Kamiński (Olewińskiego). Powiedziałem, żeby się ustosunkował. Przekazałem jego opinię do Prokuratury Krajowej kompletnie nie podejmując żadnej decyzji. (...) Powiedziałem, żeby sporządził pisemną notatkę i przekazał prokuratorowi krajowemu. To wszystko" - tłumaczył.
Czuma przyznał, że jako minister sprawiedliwości dwukrotnie odwiedził prokuraturę w Rzeszowie i rozmawiał "prawie ze wszystkimi prokuratorami". "Czy to też jest forma udziału procesowego w postępowaniach przygotowawczych? Moim zdaniem żadną miarą" - powiedział.
Wyjaśnienia Czumy nie wystarczają posłom PiS. "Andrzej Czuma jako prokurator generalny spotkał się z prokuratorem prowadzącym śledztwo, a zatem pełnił czynności nadzorcze" - powiedział dziennikarzom Mularczyk. W razie gdyby wniosek o wykluczenie Czumy przepadł, poseł PiS zapowiedział złożenie wniosku o to, aby Czuma był świadkiem przed komisją.
Czytaj dalej...





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!