CBA bało się, że Sawicka sobie coś zrobi
Funkcjonariusz CBA, który był przy zatrzymaniu oskarżonej o korupcję Beaty Sawickiej, przyznał przed sądem, że obawiał się o zdrowie i życie byłej już posłanki. Dlatego, gdy Sawicka chciała wyjść do toalety, wysłał razem z nią funkcjonariuszkę Biura. "Obawiałem się, czy czegoś sobie tam nie zrobi" - mówił.
- Agent Tomek zostaje w CBA
- Kamiński dał na odchodne ekstrapodwyżki
- Sawicka przegrała. Śledczy po stronie CBA
- Sawicka: To nie łapówka, to pożyczka
- To on uwiódł posłankę Sawicką
- Sawicka potwierdza, ale się nie przyznaje
- Komisja ds. nacisków zajmie się Sawicką?
- Sawicka: Agent CBA całował mnie, jak najęty
- Szef CBA będzie się tłumaczył z Sawickiej
- Agent Tomek nie był sam. Jest jeszcze dwóch
- Rozkochał Sawicką, osaczył Kwaśniewską
- Chcą odtajnić agenta "Tomka"
- Sawicka: Wiem, jak mogła czuć się Blida
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Z zeznań Tomasza M. wynika, że obawiał się on powtórki tragedii, która wydarzyła się w domu Barbary Blidy. Była minister, którą chciało zatrzymać ABW, miała zastrzelić się w łazience.
Był już funkcjonariusz Biura zeznał, że w czasie zatrzymania w październiku 2007 roku Sawicka była spokojna. W pewnej chwili chciała skorzystać z toalety. "Obawiałem się, czy czegoś sobie tam nie zrobi, dlatego postanowiłem, by razem z nią do toalety weszła funkcjonariuszka CBA. Pani Sawicka tego nie chciała, ale nie widziałem innego wyjścia" - relacjonował Tomasz M. Potem CBA zaoferowało byłej już posłance odwiezienie do hotelu poselskiego.
Z zeznań Tomasza M., a także innego funkcjonariusza wynika, że Sawicka plątała się, tłumacząc, skąd ma przy sobie 50 tysięcy złotych. Pierwszemu z nich miała powiedzieć, że są to jej oszczędności, drugi zaś usłyszał, że są to fundusze na jej kampanię wyborczą.
Była posłanka chciała także, by o jej zatrzymaniu dowiedziała się Julia Pitera, a także senator PO i adwokat Robert Smoktunowicz.
Beata Sawicka odpowiada przed sądem za podżeganie i nakłanianie do korupcji oraz płatnej protekcji, a także przyjęcie 100 tysięcy korzyści majątkowej i powoływanie się na wpływy w organach władzy. Grozi jej 10 lat więzienia. Obok niej na ławie oskarżonych zasiada zawieszony burmistrz Helu Mirosław Wądołowski.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!