Nałęcz wyciąga rękę do SLD
Kandydat na prezydenta Partii Demokratycznej i SdPl Tomasz Nałęcz zwrócił się do delegatów na sobotnią Konwencję SLD o wystawienie wspólnego kandydata w wyborach prezydenckich przez całą lewicę i centrum. W tej sprawie Nałęcz wystosował list do uczestników Konwencji.
- Szmajdziński: Możemy wygrać wybory
- Nałęcz proponuje konkurentom debaty
- Nałęcz mówi, jakim prezydentem nie będzie
- Gierek na prezydenta, bo się dobrze kojarzy
- Olechowski zdecydował. Będzie zaskoczenie?
- Oto kandydat, który nie będzie prezydentem
- Dlaczego SLD boi się Cimoszewicza?
- Cimoszewicz od Tuska wolał prezydenta
- Olechowski: Kiedyś dostałem tortem
- Konwencja SLD. Szmajdziński na prezydenta?
- Napieralski nadal szefem SLD
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Świadom, jak ważne miejsce zajmujecie na polskiej lewicy, zwracam się do Was z ręką wyciągniętą do zgody. Przyjmijmy wspólny plan wyłonienia jednego, wspólnego kandydata w wyborach prezydenckich. Zbudujmy szeroką, centrolewicową konfederację, silną naszą różnorodnością" - napisał Nałęcz w liście.
Polityk chce, by "do ostatecznej, decydującej rozgrywki z reprezentantami prawicy" w wyborach prezydenckich stanął tylko jeden kandydat, "wskazany w swoistych prawyborach przez wszystkich zwolenników lewicy i centrum".
Szef SLD Grzegorz Napieralski pytany w piątek o list Nałęcza powtórzył, że Sojusz na sobotniej konwencji wybierze bardzo dobrego kandydata, który - jego zdaniem - "ma wielkie szanse zmienić scenę polityczną". "Nie będzie podziału PO-PiS, ale podział prawica i lewica" - dodał szef Sojuszu. Wszystko wskazuje na to, że kandydatem SLD na prezydenta będzie Jerzy Szmajdziński.
Nałęcz przekonuje z kolei w liście do delegatów na Konwencję, że wyłonienie wspólnego kandydata na prezydenta przez całą lewicę i centrum położy fundament pod "współdziałanie w wyborach samorządowych i parlamentarnych". "Tylko łącząc siły całej lewicy i centrum mamy szansę wygrania wyborów prezydenckich, samorządowych i parlamentarnych. A zgoda, która nas połączy, stanie się przykładem dla całego naszego kraju, dziś bezsensownie i coraz bardziej targanego bezlitosną wojną toczoną przez Platformę i PiS" - przekonuje kandydat.
Z kolei były prezydent Aleksander Kwaśniewski w niedawnym wywiadzie dla tvp.info nie wykluczył, że w kampanii prezydenckiej w 2010 roku mogłoby dojść do połączenia sił Andrzeja Olechowskiego (który miałby kandydować na prezydenta z poparciem Stronnictwa Demokratycznego) i kandydata Sojuszu. Według portalu, Kwaśniewski rozmawiał o tym z szefem SD Pawłem Piskorskim.
"SLD wystawi własnego kandydata, zapewne Jerzego Szmajdzińskiego; gdy ruszy kampania, Szmajdziński będzie miał jakieś 8-10 proc. poparcia, Olechowski jakieś 6-8 proc. W pewnym momencie może dojść do sytuacji, że któryś z dwójki głównych kandydatów: Tusk albo Kaczyński słabnie - mówił Kwaśniewski w rozmowie z tvp.info. Wówczas - zdaniem byłego prezydenta - może dojść do porozumienia między dwoma kandydatami i połączenia sił centrolewicy.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!