"Karać śmiercią, ale nie za narkotyki"
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego nie ukrywa, że jest zwolennikiem kary śmierci. Ale oburza go wyrok wykonany w Chinach na Brytyjczyku. "Skandaliczne wydarzenie" - komentuje Aleksander Szczygło w Radiu ZET.
- Rozstrzelali urzędnika za fatalne reformy
- Policja: Nie ufajcie obcym, to dilerzy
- Szef BBN: Ziobro za młody na prezydenta
- Chińczycy jednak rozstrzelali Brytyjczyka
- Skazany na śmierć ma dzieci w Polsce
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Obywatel Wielkiej Brytanii Akmal Shaikh został stracony nad ranem w prowincji Urumczi. Rozstrzelano go za przemyt czterech kilogramów narkotyków. Do ostatniej chwili brytyjscy politycy, rodzina skazańca i organizacje humanitarne apelowały do chińskich władz o prawo łaski. Tłumaczyły, że 53-letni mężczyzna jest chory psychicznie i wymaga leczenia. Chińczycy pozostali nieugięci.
Aleksander Szczygło ostro komentuje ten wyrok. "Żadne państwo nie może sobie pozwolić na stosowanie tego rodzaju kary nie tylko na obywatelach innych krajów, ale również wobec swoich obywateli" - zaznacza szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego w Radiu ZET.
Podkreśla jednak od razu, że sam jest zwolennikiem kary śmierci. "Jestem za karą śmierci w Polsce, ale za to, jeśli ktoś pozbawił kogoś innego życia" - tłumaczy Szczygło. "Nikomu nie przychodzi do głowy, żeby skazywać kogoś na przykład za przemyt alkoholu czy papierosów" - dodaje.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!