"Spieprzaj dziadu" nie było przestępstwem
34-latek, który podczas spotkania Lecha Kaczyńskiego z mieszkańcami Lublina wykrzykiwał m.in. "spieprzaj dziadu", nie odpowie za obrazę prezydenta. Prokurator nie dopatrzył się "znamion czynu zabronionego". Dlaczego? Przemysław D. utrzymuje, że nie krzyczał tego do głowy państwa.
- Prokurator poci się nad "spieprzaj, dziadu"
- Dzieci wyzywają prezydenta, bo tak wypada
- Lech Kaczyński trafił na monetę
- "Prezydent nie pije alkoholu z plastiku"
- Pezet: Spieprzaj, ale nie dziadu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Lubelska prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko 34-letniemu Przemysławowi D., podejrzanemu o znieważenie prezydenta Lecha Kaczyńskiego podczas spotkania z mieszkańcami Lublina w 2008 r.
Mężczyzna miał wówczas użyć słów "spieprzaj dziadu".
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska poinformowała PAP w czwartek, że śledztwo umorzono, gdyż prokurator uznał, że zachowanie Przemysława D. nie zawiera znamion
czynu zabronionego.
Syk-Jankowska zaznaczyła, że prokuratura nie ujawnia treści uzasadnienia swojej decyzji, zanim nie zapoznają się z nim zarówno prezydent, jak i Przemysław D.
Jak dodała, kluczowa dla prokuratury była opinia językoznawcy. "Biegła dokonała szczegółowej analizy lingwistycznej słów użytych przez podejrzanego. Opinia została pogłębiona o
informacje dotyczące przeniknięcia tego sformułowania do języka mediów, polityki, a także do języka potocznego" - powiedziała Syk-Jankowska.
Przemysław D. miał wykrzykiwać obraźliwe słowa pod adresem prezydenta podczas spotkania Lecha Kaczyńskiego z mieszkańcami Lublina, w centrum miasta w październiku 2008 r. W spotkaniu
uczestniczyło około tysiąca osób. Ludzie stojący obok Przemysława D., wskazali go policji, mówiąc, że słyszeli, jak wykrzykiwał "spieprzaj dziadu".
Przemysław D. miał wtedy blisko 0,5 promila alkoholu w organizmie. Nie przyznał się do winy. Potwierdzał, że używał słów wulgarnych, ale utrzymywał, że nie kierował ich do
prezydenta.
Postanowienie prokuratury o umorzeniu śledztwa jest nieprawomocne, strony mogą je zaskarżyć do sądu okręgowego w Lublinie.
W 2002 roku ze słowami "spieprzaj dziadu" Lech Kaczyński, będący wówczas kandydatem na prezydenta Warszawy, zwrócił się w stolicy do natarczywego przechodnia, co szeroko
opisywały media.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!