Dziennik.plPolityka

Sobota, 26 maja 2012

Imieniny: Filipa, Pauliny, Eweliny

Pilna:Polska wygrywa ze Słowacją 1:0 do przerwy. Dziennik.pl zaprasza na relację na żywo>>>

"Spieprzaj dziadu" nie było przestępstwem

2009-12-31 | Ostatnia aktualizacja: 21:10 | Komentarze: 0 | skomentuj

34-latek, który podczas spotkania Lecha Kaczyńskiego z mieszkańcami Lublina wykrzykiwał m.in. "spieprzaj dziadu", nie odpowie za obrazę prezydenta. Prokurator nie dopatrzył się "znamion czynu zabronionego". Dlaczego? Przemysław D. utrzymuje, że nie krzyczał tego do głowy państwa.

Pogoda

POLSKA

Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Lubelska prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko 34-letniemu Przemysławowi D., podejrzanemu o znieważenie prezydenta Lecha Kaczyńskiego podczas spotkania z mieszkańcami Lublina w 2008 r. Mężczyzna miał wówczas użyć słów "spieprzaj dziadu".

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska poinformowała PAP w czwartek, że śledztwo umorzono, gdyż prokurator uznał, że zachowanie Przemysława D. nie zawiera znamion czynu zabronionego.

Syk-Jankowska zaznaczyła, że prokuratura nie ujawnia treści uzasadnienia swojej decyzji, zanim nie zapoznają się z nim zarówno prezydent, jak i Przemysław D.

Jak dodała, kluczowa dla prokuratury była opinia językoznawcy. "Biegła dokonała szczegółowej analizy lingwistycznej słów użytych przez podejrzanego. Opinia została pogłębiona o informacje dotyczące przeniknięcia tego sformułowania do języka mediów, polityki, a także do języka potocznego" - powiedziała Syk-Jankowska.

Przemysław D. miał wykrzykiwać obraźliwe słowa pod adresem prezydenta podczas spotkania Lecha Kaczyńskiego z mieszkańcami Lublina, w centrum miasta w październiku 2008 r. W spotkaniu uczestniczyło około tysiąca osób. Ludzie stojący obok Przemysława D., wskazali go policji, mówiąc, że słyszeli, jak wykrzykiwał "spieprzaj dziadu".

Przemysław D. miał wtedy blisko 0,5 promila alkoholu w organizmie. Nie przyznał się do winy. Potwierdzał, że używał słów wulgarnych, ale utrzymywał, że nie kierował ich do prezydenta.

Postanowienie prokuratury o umorzeniu śledztwa jest nieprawomocne, strony mogą je zaskarżyć do sądu okręgowego w Lublinie.

W 2002 roku ze słowami "spieprzaj dziadu" Lech Kaczyński, będący wówczas kandydatem na prezydenta Warszawy, zwrócił się w stolicy do natarczywego przechodnia, co szeroko opisywały media.

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «