Dziś wysłuchano pierwszych sześcioro z 16 kandydatów. Wszyscy krytykowali obecną sytuację w prokuraturze, każdy chciałby wpłynąć na mentalność prokuratorów, którzy mają być niezależni. Kolejne wysłuchania - w środę.

Z pierwszej grupy jedynie Jerzy Engelking - b. wiceprokurator generalny z czasu rządów PiS - opowiedział się przeciw rozdziałowi funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.

We wtorek siedzibie KRS pojawiło się wielu obserwatorów - m.in. b. minister sprawiedliwości Barbara Piwnik, ostatni Prokurator Generalny nie będący ministrem - Aleksander Herzog i b. Prokurator Krajowy, szef MSWiA Janusz Kaczmarek (ten ostatni akredytował się jako dziennikarz pisma "Kawa", gdzie pisuje felietony). Byli też przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Stowarzyszenia Prokuratorów RP.

Wysłuchania przed KRS miały jednakowy przebieg: najpierw wyznaczony członek Rady przedstawiał referat o kandydacie, następnie on sam miał 20 minut na autoprezentację, po czym następowała tura pytań od członków Rady. Na czwartek lub następne dni KRS zaplanowała zamkniętą dyskusję i wybór dwóch kandydatów, spośród których ostatecznego wyboru dokona prezydent.

Pierwsza (przyjęto kolejność alfabetyczną) przed Radą stanęła prok. Anna Adamiak z Prokuratury Krajowej, b. szefowa Biura ds. Obrotu Prawnego z Zagranicą. Funkcję tę pełniła dwukrotnie (za czasów ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry). Jest ekspertem organizacji europejskich; odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Była ona pierwszą po 1989 r. przewodniczącą związku zawodowego pracowników prokuratury.

"Kandydowanie na funkcję Prokuratora Generalnego traktuję jako naturalną konsekwencję podejmowanych przeze mnie działań na rzecz niezależności prokuratury" - powiedziała Adamiak przed KRS. Dodała, że w Polsce powinna odbyć się debata, której efektem powinno być przyjęcie nowej ustawy o prokuraturze.

czytaj dalej


Układy, koterie i "podziemie decyzyjne" - to, w opinii kolejnej kandydatki, warszawskiej sędzi Małgorzaty Bańkowskiej, charakteryzuje obecną prokuraturę. Zapowiada ona, że gdyby została wybrana na tę funkcję, to jako człowiek z zewnątrz mogłaby zreformować tę strukturę. Opowiedziała się przeciw wprowadzeniu okresowych ocen pracy prokuratorów. "Ich się ocenia przez to, jak pracują, jak ich decyzje procesowe oceniają sądy" - powiedziała.

Bańkowska po studiach prawniczych była kuratorem, sędzią jest od 1993 r. Przez kilka lat była delegowana do Ministerstwa Sprawiedliwości - za czasów, gdy ministrem był Lech Kaczyński. Od czerwca 2005 r. orzeka w wydziale karnym-odwoławczym Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.

W opinii sędzi Bańkowskiej "podziemie decyzyjne" w prokuraturze polega na tym, że obecnie przełożony może nieformalnie ingerować w każdą decyzję prokuratora prowadzącego śledztwo i nikt nie protestuje - w obawie o awans. Jej zdaniem, nowa ustawa o prokuraturze powinna to zmienić.

Następny kandydat - prok. Andrzej Biernaczyk z Ostrowa Wlkp. uważa, że zasada "BMW - bierny, mierny, ale wierny", pozostaje w prokuraturze zaletą w pracy. Chce on to zmienić i sprawić, by ambitni prawnicy nie odchodzili z prokuratury. "A jak pan chce wpływać na mentalność prokuratorów?" - pytali Biernaczyka członkowie KRS. "Przykład idzie z góry. Kiedy szef nie mówi co trzeba robić, tylko: rób, co uważasz, ale za to odpowiadasz. To kluczowy czynnik" - odpowiedział.

45-letni Biernaczyk uważa, że "prokuratura wymaga sanacji, a rozdział funkcji ministra i prokuratora generalnego to tylko początek". "Jeśli nie zdołam przekonać do siebie członków KRS, to moja dalsza praca nie będzie usłana różami" - powiedział na koniec wystąpienia. Wcześniej wspomniał, że w prokuraturze często się zdarza, iż kłopoty ma ten, który zawiadamia o nieprawidłowościach, a nie ci, którzy są za nie odpowiedzialni.

W trakcie służby prokuratorskiej Biernaczyk w latach 1994-97 był trzykrotnie nagradzany za sukcesy w pracy. Było o nim także głośno kilka miesięcy temu, gdy z dwoma innymi prokuratorami jechał taksówką. Po tym jak licznik wskazał 40 zł, pasażerowie uznali, że rachunek jest zbyt wysoki i oświadczyli, że za kurs nie zapłacą. Taksówkarz wezwał policję. Po opisaniu sprawy przez media, prokurator z kolegami zawiadomił prokuraturę o przestępstwie. Domagał się ustalenia, skąd dziennikarze wiedzieli o incydencie i ścigania policjantów, którzy podczas interwencji mieli przekroczyć uprawnienia. Łódzka prokuratura uznała, że przestępstwa nie było. W prowadzonym postępowaniu dyscyplinarnym, Biernaczyk miał status świadka.

czytaj dalej


Następny z wysłuchanych, prok. Jerzy Engelking, opowiadając się we wtorek w przeciw rozdziałowi funkcji ministra i prokuratora podtrzymał swą kandydaturę. "Skoro rozdział jest, proponuję zmiany" - powiedział i dodał, że wszyscy jego szefowie "byli co najmniej zadowoleni z mojej pracy, gdyż zasadę lojalności zawsze stawiałem bardzo wysoko".

Podobnie jak pozostali kandydaci jest on za zmianą formuły nadzoru w prokuraturze. Chce też, by większa niż obecnie liczba prokuratorów zajmowała się prowadzeniem śledztw. Opowiedział się także za odejściem od zasady wszechstronnego rozpatrzenia sprawy przez prokuraturę, na rzecz rozpatrywania jej tylko w zakresie niezbędnym do wydania wyroku sądowego.

Engelking uważa, że można udzielać mediom informacji o śledztwie tylko wtedy, jeśli nie sprzeciwia się to dobru postępowania. Engelking - b. wiceprokurator generalny za rządów PiS - jest jedynym kandydatem, którego członkowie KRS pytali we wtorek o dopuszczalność udzielania mediom informacji ze śledztwa.

Engelking nie odpowiedział na pytanie KRS o swą opinię na temat "ferowania przez prokuratorów ocen o sprawie na podstawie częściowych i niepełnych dowodów". Po zakończeniu wypowiedzi nie był już o to dopytywany.

W sprawie słynnej multimedialnej konferencji prowadzonej przez Engelkinga 31 sierpnia 2007 r. - gdy informowano o zarzutach dla Janusza Kaczmarka, Konrada Kornatowskiego, Jaromira Netzla i Ryszarda Krauzego - toczy się w Prokuraturze Okręgowej w Rzeszowie śledztwo. We wtorek Engelking podkreślił, że nie jest on podejrzanym w tym śledztwie, które prowadzi już czwarty prokurator. Kaczmarek domagał się ścigania Engelkinga za przekroczenie uprawnień przez bezprawne ujawnienie na tej konferencji danych swej żony.

"Niezależności prokuratora nie da się zapisać w ustawie, bo to charakter człowieka o tym decyduje" - powiedział Engelking w trakcie wysłuchania przed KRS. Według niego, większość polskich prokuratorów "ma niepołamane kręgosłupy".

czytaj dalej


"Gdyby w czasie wysłuchania kandydatów na prokuratora generalnego można było zadawać pytania z sali, zapytałbym prokuratora Engelkinga, czy kiedy mówił o swej lojalności wobec przełożonych, rozróżnia lojalność od służalczości" - tak wystąpienie Engelkinga skomentował Janusz Kaczmarek.

Według Kaczmarka, w wypowiedzi Engelkinga było "wiele mówienia o kręgosłupach prokuratorskich". "Zawsze interesował mnie element pewnych przydomków, które prokuratorom nadają ich rówieśnicy. O ile wiem, przydomek pana prokuratora (Engelkinga) miał brzmieć +giętki+. Ciekaw jestem, czy to kwestia właściwości fizycznych czy cech charakteru. A merytorycznie - wiele słów, które niestety nie dostają do czynów, które miały miejsce i które ja również obserwowałem" - dodał b. współpracownik Engelkinga.

"Generalnie jestem zawiedziony. Nie było żadnego pokazu multimedialnego, nawet małego laptopika. Rozczarował mnie ten kandydat" - ironizował Kaczmarek, nawiązując do multimedialnej konferencji Engelkinga.

To największe z wyzwań, przed którymi staję - tak swoje wystąpienie zaczął kolejny kandydat - Tadeusz Haczkiewicz, prezes Sądu Apelacyjnego w Szczecinie. Uważa on, że potrzebna jest nowa ustawa o prokuraturze, bo obecna - z 1985 r. - była nowelizowana już 50 razy.

"Nowa prokuratura powinna być otwarta na obywatela - jako organ ochrony prawnej - i otwarta na media" - mówił Haczkiewicz prezentując się przed KRS. Uważa on, że sprosta tym wymaganiom. Wskazywał na wymogi stawiane prokuraturze przez międzynarodowe instytucje. "Mówiąc o otwarciu na media nie mam na myśli biegania do telewizji i opowiadania o sukcesach. Najbardziej nie lubię opowiadania o mocnych, czy słabych dowodach. Jeśli dowody są +twarde+, to znaczy, że są też +miękkie+?" - pytał.

Członkowie KRS pytali zaś Haczkiewicza o aktywność polityczną. 51-letni kandydat potwierdził, że do 1986 lub 1987 r. był członkiem PZPR oraz że w 1993 r. z ramienia Bezpartyjnego Bloku Wspierania Reform kandydował do Sejmu - jako ówczesny szef Zrzeszenia Prawników Polskich. Nie uzyskał poselskiego mandatu.

czytaj dalej


Ostatni stanął we wtorek przed KRS prok. Andrzej Janecki, obecny szef Prokuratury Okręgowej w Warszawie. W długim, merytorycznym wystąpieniu, opowiedział się za przeniesieniem prokuratorskich sądów dyscyplinarnych do sądownictwa powszechnego, nową ustawą o prokuraturze i zmianą zasad prokuratorskiego nadzoru.

Janecki był przed laty szefem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście. W 2003 r. odwołał go ówczesny prokurator apelacyjny Zygmunt Kapusta. We wtorek Janecki powiedział, że swe odwołanie wiąże z sytuacją, w której Kapusta miał nalegać, by jego prokuratura zaangażowała się w sprawę o utrudnianie kontroli skarbowej przez b. likwidatora majątku SdRP Karola Ś., a następnie doprowadziła do jej zamknięcia. Janecki oświadczył, że się temu sprzeciwił, za co spotkały go konsekwencje. W jego obronie wystąpiło wtedy kilkuset pracowników prokuratury, pisząc do ministra sprawiedliwości, by nie przyjmował dymisji Janeckiego.

Rekomendacje dla tego kandydata wystawiło kilkuset prokuratorów i pracowników stołecznych prokuratur, prezesi stołecznych sądów okręgowych, a także Zgromadzenie Prokuratorów Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Członek KRS sędzia Jarema Sawiński zauważył, że rekomendacje od pracowników prokuratury pochodzą z jednego dnia. "Czy nie uważa pan tego za niestosowne?" - pytała sędzia Ewa Chałubińska z KRS. Janecki oświadczył, że te listy poparcia były zebrane bez jego wiedzy, zaś obecnie czuje się on w obowiązku przedstawić je Radzie.