Agent WSI mózgiem szantażu Piesiewicza?
Krzysztof Piesiewicz nie stawił się przed komisją regulaminową Senatu. Tłumaczyli go sami senatorowie - adwokat ma skierowanie do szpitala. Tymczasem "Wydarzenia" Polsatu ujawniły, że w sprawę szantażu senatora zamieszany jest były agent Wojskowych Służb Informacyjnych.
- Senat murem za Piesiewiczem
- Kaczyńscy: Media bronią Piesiewicza
- "Sprawa Piesiewicza to pogoń za sensacją"
- Piesiewicz dostał pigułkę gwałtu?
- Marszałek pisze do Piesiewicza ws. immunitetu
- Tusk: Piesiewicza nie da się obronić
- Piesiewicz jeszcze z immunitetem
- Piesiewicz nie przyjdzie. Napisał list
- Piesiewicz chciał urlopu. Nie dostał go
- Senat nie oddał Piesiewicza śledczym
- Piesiewicz zawiesił członkostwo w klubie PO
- Piesiewicz idzie na dwumiesięczny urlop
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Senatorowie z komisji regulaminowej tłumaczyli, że Piesiewicz nie mógł się dziś stawić na Wiejskiej. "Jego stan zdrowia w tej chwili nie pozwala wystawiać go na widok publiczny i na obstrzał medialny" - mówił "Wydarzeniom" senator Piotr Andrzejewski z PiS.
Ale pod nieobecność adwokata senatorowie dyskutowali o wniosku prokuratury o uchylenie mu immunitetu. Potwierdzili, że głównym dowodem obciążającym Piesiewcza są zeznania szantażystek. Przekonywali, że wiarygodność takich świadków jest niewielka. Tym bardziej, że - jak podają "Wydarzenia" - jedna z zatrzymanych kobiet oskarża teraz drugą o podanie jej narkotyku w mieszkaniu Piesiewicza. Twierdzi, że nie wiedziała, co się tam działo.
Co więcej. Według "Wydarzeń", zatrzymany w sprawie mężczyzna, który mógł być mózgiem szantażu, zeznał w śledztwie, że był agentem WSI.
"Była to zaplanowana akcja skompromitowania bardzo znanego senatora" - komentuje Piotr Zientarski z PO. Na jego wniosek komisja zwróciła się do marszałka Senatu, by poprosił senatora Krzysztofa Piesiewicza o uściślenie oświadczenia o zrzeczeniu się przez niego immunitetu. Zientarski ocenił, że "istnieją wątpliwości formalnoprawne, czy senator Piesiewicz w sposób dostateczny określił czyny, co do których wyraził zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej".
Szef komisji Zbigniew Szaleniec (PO) zwrócił uwagę, że w liście, jaki skierował do członków komisji Piesiewicz, senator przyznał, że gdy podejmował decyzję o zrzeczeniu się immunitetu, nie znał pełnego uzasadnienia wniosku prokuratury o uchylenie mu immunitetu; napisał też - relacjonował Szaleniec - że z wieloma elementami tego uzasadnienia się nie zgadza.
"Można domniemywać, że gdyby pan senator tę wiedzę miał, być może podjąłby inną decyzję" - powiedział Szaleniec.
czytaj dalej





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!