Szef komisji Andrzej Czuma (PO) rozpoczynając przesłuchania Wassermanna podkreślił, że nie ma do świadka pytań. Zapytał jedynie czy jako minister-koordynator służb spotkał się on z sytuacjami, "które wzbudziły jego niepokój". Wassermann odparł, że istnieje i istniał problem z "niedoprecyzowaniem regulacji" dotyczących służb specjalnych. "Prawo powinno być czytelne i nie budzić wątpliwości" - ocenił.

Pytania miał za to poseł, który wnioskował o przesłuchanie Wassermanna - Krzysztof Matyjaszczyk (Lewica). Chciał wiedzieć m.in. czy służby dzieliły się z nim wiedzą na temat nielegalnych nacisków w związku z tzw. aferą gruntową i przeciekiem z akcji CBA w tej sprawie. "Gospodarzem tego typu spraw jest prokurator. Nie ma tam miejsca dla ministra-koordynatora" - podkreślił Wassermann. Dodał, że słusznie służby odmawiały mu szczegółowych informacji w tym zakresie.

"Moja wiedza na temat afery gruntowej była bardzo mizerna" - przyznał Wassermann. Podkreślił, że wiedzę o tzw. aferze gruntowej i operacji CBA zdobył od szefa Biura Mariusza Kamińskiego jedynie "w zakresie, jaki był istotny dla bezpieczeństwa państwa". "Potrzebowałem wiedzieć, że tego typu zjawisko występuje" - zaznaczył Wassermann.

Matyjaszczyk chciał się także dowiedzieć, dlaczego CBA podejmowało przez pewien czas operacje specjalne (także w sprawie afery gruntowej), mimo że nie istniało rozporządzenie wykonawcze do ustawy o CBA, które regulowałoby np. zasady legalizacji dokumentów.

"Był złożony projekt aktu wykonawczego dotyczący legalizacji. Ten projekt, jak tłumaczyła mi osoba, która kierowała Departamentem Prawnym w Departamencie Bezpieczeństwa Narodowego, u niej się <przeleżał>.(...) Wyciągnąłem w stosunku do tej osoby sankcje natury dyscyplinarnej - została zwolniona z funkcji" - podkreślił Wassermann. "To miało pewien wpływ na opóźnienie wydania tego aktu wykonawczego" - przyznał.

Wassermann w wolnej wypowiedzi relacjonował posłom, czym zajmował się jako minister-koordynator i co wchodziło w zakres jego obowiązków. Jak powiedział, zespół mu podległy liczył około 30 osób, głównie prawników. Według Wassermanna, zanim został ministrem-koordynatorem, służby same pisały prawo, któremu potem podlegały. "My to zmieniliśmy" - powiedział. Zaznaczył, że wraz z podległym mu zespołem tworzył głównie akty wykonawcze w zakresie bezpieczeństwa i działania specsłużb - jak ocenił - było ich "grubo ponad 100".

Komisja śledcza bada obecnie, czy nie doszło do nielegalnych nacisków w związku z tzw. aferą gruntową. Były szef CBA Mariusz Kamiński usłyszał w rzeszowskiej prokuraturze zarzut nadużycia uprawnień i kierowania nielegalnymi działaniami operacyjnymi CBA dotyczącymi właśnie tej afery. Według prokuratury, nieprawidłowości mogły dotyczyć wręczenia łapówki osobom powołującym się na wpływy w resorcie rolnictwa i funkcjonariuszom publicznym oraz kierowania podrabianiem dokumentów i wyłudzeniem poświadczenia nieprawdy w oparciu o te dokumenty.