Donald Tusk ukarał szefa Narodowego Funduszu Zdrowia Jacka Paszkiewicza odebraniem mu jednej pensji. Minister zdrowia Ewa Kopacz nie poniosła żadnych konsekwencji.

To nie spodobało się partyjnemu koledze premiera, a do niedawna jego najbliższemu współpracownikowi i wicepremierowi Grzegorzowi Schetynie. Polityk, który został zesłany z rządu do Sejmu po wybuchu afery hazardowej, mówił w RMF FM: "Zasłużył rzeczywiście na karę za to, co się stało w ostatnich dniach. To wymaga ostrej reakcji. Ta reakcja ostrą nie jest".

Bardzo podobnie brzmią słowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. "To jest coś podobnego do tego, co ma miejsce np. na Białorusi. Nie wiem, dlaczego Donald Tusk stosuje takie metody. Być może jego doradcy medialni twierdzą, że to jest skuteczne" - ocenia Kaczyński.