W poniedziałęk w Sejmie grupa byłych współpracowników Kwaśniewskiego z czasów pracy w Kancelarii Prezydenta organizuje konferencję "Ludzie Kwaśniewskiego wspierają Olechowskiego". Jej organizatorami są m.in. były prezydencki minister Robert Smoleń i były doradca Kwaśniewskiego Ryszard Ławniczak. Jak twierdzą osoby związane z organizatorami konferencji, ma to być jedynie preludium tego, co ma się wydarzyć na przełomie marca i kwietnia.

Według bliskich współpracowników byłego prezydenta, Aleksander Kwaśniewski ma wówczas ogłosić, że o tym, kto w ostatecznej rozgrywce będzie kandydatem lewicy w wyborach prezydenckich powinny zdecydować prawybory. A ponieważ w sondażach największe poparcie ma zdecydowanie Olechowski, były prezydent zamierza właśnie jemu kibicować. "To już pewne. Kwaśniewski jest w stałym kontakcie z Olechowskim, a także popierającym go Stronnictwem Demokratyczny z Pawłem Piskorskim na czele. Wszystko jest dogadane" - zapewnia jeden ze współpracowników byłego prezydenta.

Podobne głosy docierają również z otoczenia Olechowskiego. Jego współpracownicy gotowi są nawet zakładać się, że to jego, a nie Szmajdzińskiego będzie popierał były prezydent.

Dlaczego więc Aleksander Kwaśniewski pozytywnie odpowiedział na zaproszenie Szmajdzińskiego i publicznie potwierdził, że stanie na czele jego komitetu honorowego? Nasi rozmówcy tłumaczą, że była to jedynie gra mająca na celu uśpienie czujności szefa SLD Grzegorza Napieralskiego. I podkreślają, że początkowo kierownictwo Sojuszu było przekonane, że Kwaśniewski pokieruje całym sztabem wyborczym, a nie honorowym komitetem poparcia.

Ale Sojusz nie zamierza się poddawać. O szefowanie sztabem Szmajdziński poprosił Jolantę Szymanek-Deresz. Nieprzypadkowo, bo przecież była ona bliską współpracowniczką Kwaśniewskiego w Pałacu Prezydenckim. W opinii ludzi z otoczenia Napieralskiego to świetnyruch, który ma pokazać, że Szmajdziński ma faktyczne wsparcie Kwaśniewskiego, wbrew medialnym spekulacjom.

Oni z kolei są gotowi zakładać się, że były prezydent Sojuszu nie zdradzi. Boją się jednak, że po wyborach prezydenckich dojdzie do czegoś, co nazywają „pałacowym przewrotem”. Politycy SLD związani z Kwaśniewskim mieliby doprowadzić do odsunięcia od władzy Napieralskiego i przekazania jej w ręce Szmajdzińskiego.