Nowa ustawa o prokuraturze, która wprowadza rozdzielność funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego nic nie mówi o roli premiera w procedurze wyboru szefa prokuratury. Założenia były bowiem takie, by oderwać urząd prokuraturę od rządu.

Ale z naszych ustaleń wynika, że bez zgody szefa rządu prezydent nie może powołać prokuratora generalnego. "Wybór musi zostać potwierdzony przez premiera. Bez jego kontrasygnaty decyzja prezydenta nie wejdzie w życie. A to dlatego, że wybór szefa prokuratury nie został wpisany do konstytucji jako prerogatywa prezydenta" - tłumaczy konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek.

Czy premier bierze pod uwagę sytuację, w której odrzuci wybór prezydenta? "Premier zaakceptuje każdy wybór" - zapewnia nas rzecznik rządu Paweł Graś. Co by się stało, gdyby jednak szefowi rządu nie spodobał się wybór prezydenta i odmówił kontrasygnaty? "Konkurs na prokuratora generalnego musiałby ruszyć od nowa. Prawnie to jest możliwe, ale nie wyobrażam sobie, by premier nie kontrasygnował decyzji prezydenta" - mówi prof. Winczorek.

Lech Kaczyński ma czas na podjęcie decyzji do 11 marca. I, jak zapowiada jego minister Paweł Wypych, na pewno przed upływem tego terminu zdecyduje, który z dwóch kandydatów przedstawionych mu przez KRS przejmie władzę nad prokuratorami. Wypych zapowiedział, że Lech Kaczyński podejmie decyzję po konsultacji z Radą Prokuratorów. Prezydent ma do wyboru sędziego Andrzeja Seremeta z Sądu Apelacyjnego w Krakowie i obecnego szefa Prokuratury Krajowej Edwarda Zalewskiego.

Jak pisaliśmy w piątek, prezydent skłania się ku tej pierwszej kandydaturze. Seremet nigdy nie należał do żadnej partii politycznej, a na początku lat 80. udzielał się w opozycyjnym Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. Tymczasem Zalewski przez trzy lata był członkiem PZPR. W dodatku jest postrzegany przez opozycję jako człowiek Platformy i szefa klubu PO Grzegorza Schetyny. Zalewski odpowiada na te zarzuty, że „jest człowiekiem prokuratury”, a nie PO. "Na podstawie plotek dorobiono mi gębę. Nic na to nie poradzę" - twierdzi Zalewski.