Dziennik.plPolityka

Sobota, 26 maja 2012

Imieniny: Filipa, Pauliny, Eweliny

Gilowska: Nie jestem żadną tajną bronią

2010-01-11 | Ostatnia aktualizacja: 21:16 | Komentarze: 0 | skomentuj

"W 2004 roku pewien znajomy ujawnił mi, że zaproszenie mnie na Platformę miało na celu wykorzystanie mnie jako tarana. Spojrzałam na niego i pomyślałam: chyba ze mnie kpi. Taran z moimi gabarytami?" - mówi Zyta Gilowska w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej".

Pogoda

POLSKA

Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

PAULINA NOWOSIELSKA: Weszła pani do powołanej przez prezydenta Narodowej Rady Rozwoju. Czy to już ten moment, w którym Lech Kaczyński postanowił odpalić swoją tajną broń - Zytę Gilowską?

ZYTA GILOWSKA*: (Śmiech) To media wymyśliły tę nazwę i całe to odpalanie. Ja wszystkiego dowiadywałam się z zewnątrz. Nikt do mnie nie wydzwaniał i nie układaliśmy tajnych planów. Swoją drogą, człowiek czasem ciekawych rzeczy dowiaduje się o sobie z mediów!

Nie powiedziała pani jeszcze, jak czuje się w roli tajnej broni.

A jak powinnam się czuć? Nie jestem żadną tajną bronią. W 2004 r. pewien znajomy ujawnił mi, że zaproszenie mnie na Platformę miało na celu wykorzystanie mnie jako tarana. Spojrzałam na niego i pomyślałam: chyba ze mnie kpi. Taran z moimi gabarytami?

Tyle że nie o wymiary rzecz się rozchodzi. Pani siła ma polegać na przyciągnięciu do prezydenta wyborców PO.

Gdybym tylko miała taką moc, to natychmiast bym z niej skorzystała. Prezydent Kaczyński jest osobą ze wszech miar godną poparcia. To człowiek doświadczony, rzetelny i uczciwy. A ja wiem, że Platformę popierało mnóstwo ludzi, którzy wysoko cenią sobie te cechy. Jednak proszę mnie nie przeceniać. Niespecjalnie wierzę w swoją moc przyciągania.

Otoczenie prezydenta akcentuje, że Narodowa Rada Rozwoju ma być ciałem całkowicie apolitycznym. Szczerze: wierzy pani w apolitycznych doradców?

Oczywiście. Powoływanie takiej rady w kontekście jakichkolwiek wydarzeń politycznych byłoby bezcelowe. Prezydent w zeszłym roku zwoływał liczne narady z bankowcami, ekonomistami, byłymi ministrami finansów. Doszedł zapewne do wniosku, że podobne spotkania powinny mieć solidniejszą podstawę. Percepcja tej rady przez pryzmat interesów partyjnych jest nielogiczna. Bo w gronie zaproszonych znalazły się osoby, które z pewnością nie popierają prezydenta Lecha Kaczyńskiego i nie zamierzają opowiadać się po jego stronie. Także w kontekście zbliżającej się batalii prezydenckiej.

>>>Czytaj dalej>>>

Źródło: dziennik.pl
1234następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «