Kalisz i Janik opowiadali o Olewniku
Byli szefowie MSWiA z czasów rządów SLD: Krzysztof Janik i Ryszard Kalisz oraz nadzorujący policję b. wiceministrowie SWiA Zbigniew Sobotka i Andrzej Brachmański, zeznawali w czwartek przed sejmową komisją śledczą wyjaśniającą okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika.
- Kalisz pokazał swoją partnerkę
- "Sprawa Olewnika to była tragedia"
- Wiceszef CBA szkodził sprawie Olewnika?
- Leszek Miller wrócił do SLD
- "Nikt nie zlecał zamordowania Olewnika"
- Rutkowski oskarża Olewnika o kłamstwo
- Prokuratorów nie obchodził Olewnik
- Będzie ekshumacja Olewnika. DNA się nie zgadza
- Pięć procent szans, że Olewnik żyje
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ojciec zabitego, Włodzimierz Olewnik, niejednokrotnie już podkreślał, że największe pretensje miał właśnie do ekipy SLD, która - jego zdaniem - nie zrobiła nic, aby policja odnalazła jego porwanego syna. Szczególne pretensje rodzina zgłaszała do Ryszarda Kalisza - ministra SWiA z rządu Marka Belki (2004-2005), który miał ich przyjąć oschle i nie zrobić nic z tego, o co prosili.
Kalisz, który zeznawał jako ostatni, oświadczył, że do 2008 r. "żył w przeświadczeniu, że zrobił w tej sprawie nawet więcej niż należało do obowiązków ministra". Zapewnił, że po spotkaniu z rodziną Olewników latem 2004 r. wierzył, że jego deklaracje o załatwieniu sprawy zadowolą Olewników.
"Jeżeli ja słyszę, że Włodzimierz Olewnik oczekiwał, że ja zadzwonię do kogoś i zmienię zespół policji, to mówię, że teraz mógłbym mieć zarzut z art. 231 (przekroczenie uprawnień - PAP). To przecież było pół roku po tym, jak zarzuty postawiono Zbigniewowi Sobotce (za sprawę tzw. przecieku w aferze starachowickiej - PAP)".
Kalisz nawiązał do programu telewizyjnego z 2008 r., w którym siostra Krzysztofa, Danuta Olewnik, oświadczyła, że przyjął ich wyniośle, że "do dziś ma przed oczami widok wypolerowanych butów ministra zza biurka".
"Nigdy nikogo nie przyjmowałem zza biurka. Proszę sprawdzić, zza biurka ministra nie widać nawet butów. Przyjmowałem ich przy stoliku. Zapewniałem, że wszystko musi być sprawdzone. Gdy pani Danuta skarżyła się na wiceministra Andrzeja Brachmańskiego, którego chyba chciała zwolnić, skoro nie zrealizował tego, czego od niego żądano, ja wtedy mówiłem, że to ja tu jestem ministrem i taki był kontekst moich słów" - mówił Kalisz.
Według Kalisza, niezrozumienie może wynikać z faktu, iż Olewników przyprowadził do niego latem 2004 r. płocki senator Zbigniew Kruszewski, nie uprzedziwszy, w jakiej sprawie przychodzi. "Dlatego nie miałem przygotowanej informacji o sprawie. Zapewniałem, że wszystko musi być wyjaśnione. Przecież żaden poważny urzędnik nie realizowałby od ręki żądań zmiany grupy policyjnej. Potem naprawdę musiałem już wychodzić, bo czekał helikopter. Uprzejmie więc przeprosiłem i się pożegnałem" - powiedział.
Zarazem Kalisz podkreślił, że nigdy nie ingerował w pracę policji, a jego decyzja o powołaniu grupy CBŚ faktycznie była przygotowana przez nadzorującego policję wiceministra Andrzeja Brachmańskiego, zaś wykonywał ją faktycznie Komendant Główny Policji.
Kalisz zeznał też, że nigdy nie upoważniał Grzegorza K. (szefa SLD w Sierpcu) do powoływania się na niego. W aktach sprawy Olewnika są informacje, że K. powoływał się na znajomość z Kaliszem. Grzegorz K. to samorządowiec z Sierpca pod Płockiem, były szef tamtejszego SLD. Jego nazwisko pojawiło się w jednym z postępowań prowadzonych w związku z porwaniem Krzysztofa Olewnika. W maju 2005 r. przeszukano jego mieszkanie, gdzie znaleziono naboje do broni gazowej i myśliwskiej. Postawiono mu zarzut nielegalnego posiadania amunicji.
czytaj dalej





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!