Chlebowski zeznaje. Migalskiego zemdliło
"Oglądam fragmenty przesłuchania Chlebowskiego" - oznajmia na blogu w Salonie24 europoseł PiS Marek Migalski. Jak pisze, "przy jednym fragmencie go zemdliło". Dokładnie wtedy, gdy Chlebowski "tłumaczył swoje spotkanie z Rychem na cmentarzu potrzebą pomodlenia się na grobie siostry".
- Chlebowski do Kempy: Pójdziemy do Królika?
- Chlebowski się tłumaczy: Przeżyłem szok
- Spotkanie na cmentarzu? "Jak każde inne"
- Chlebowski się nie spocił i nie przekonał
- Chlebowski: Będę spokojny i opanowany
- Tusk zdecydował, kiedy będzie zeznawał
- Posłowie sprawdzą, do kogo dzwonił premier
- Wciąż nie wiadomo, skąd wyszedł przeciek
- Arłukowicz do Chlebowskiego: Dopadnę cię
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Od samego początku atakuje wszystkich, którzy ośmielili się pytać go o jego zachowanie. Ma do tego prawo - niech to robi, niech broni się tak, jak potrafi. Jest to żałosne, ale to jego zbójeckie prawo do wciągania do dziury, w której siedzi, wszystkich innych" - pisze o Chlebowskim Migalski.
Jak dodaje, zemdliło go w części, gdy Chlebowski odpowiadał na pytania dotyczące jego spotkania z biznesmenem Ryszardem Sobiesiakiem na podwrocławskim cmentarzu.
"Na chwilę zawiesił głos, teatralnie powiódł po sali smutnym wzrokiem, przełknął ślinę. I poprosił o uszanowanie tego faktu przez członków komisji, a zaakceptowanie tego, że on w owym miejscu znalazł się dlatego, że odczuwał wówczas potrzebę modlitwy za duszę nieżyjącej osoby. Zaapelował o szacunek dla swojej tragicznie zmarłej siostry. Nie omieszkał również opisać, jak zginęła, jakie nieszczęście spotkało całą jego rodzinę" - wylicza polityk PiS.
"Jak można wykorzystywać śmierć swoich najbliższych do obrony przed zarzutami zachowań tak haniebnych, jak te, które przypisuje się Chlebowskiemu? Jak można najpierw umawiać się nad grobem swojej siostry z koleżką, któremu chce się zrobić dobrze, a potem szafować tą śmiercią dla zapewnienia sobie łaskawości śledczych?" - pyta Marek Migalski.
"Kim był ten człowiek przez wiele lat, że nie zobaczyliśmy w nim kogoś, kto nie zawaha się przed wykorzystywaniem dla swego pożytku śmierci bliskich? Kim byliśmy my, że braliśmy go za miłego, uczciwego i solidnego człowieka?" - kończy swój najnowszy wpis na blogu.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!