Dziennik.plPolityka

Sobota, 26 maja 2012

Imieniny: Filipa, Pauliny, Eweliny

Chlebowski się nie spocił i nie przekonał

2010-01-21 | Ostatnia aktualizacja: 21:23 | Komentarze: 0 | skomentuj

Zbigniew Chlebowski na spotkanie z komisją śledczą przyszedł znacznie lepiej przygotowany niż wtedy, gdy po wybuchu afery hazardowej pocił się na konferencji prasowej. Ale i tym razem nie udało mu się przekonać słuchaczy do swojej wersji wydarzeń.

Pogoda

POLSKA

Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Stało się tak, bo teorii, że jako szef klubu PO nigdy nie ingerował w proces legislacyjny dotyczący ustawy o grach i zakładach wzajemnych i nie pomagał branży hazardowej w świetle innych zeznań i dokumentów, nie da się obronić.

Dopłaty
Chlebowski przyznał, że na ten temat kilkakrotnie rozmawiał o ustawie z wiceministrem Jackiem Kapicą.

"Nigdy nie ukrywałem, że jestem przeciwnikiem takich dopłat" - mówił. Jak tłumaczył, na rozmowę z Kapicą zdecydował się nie tylko ze względu na to, co usłyszał od Ryszarda Sobiesiaka, ale przede wszystkim dlatego, że jako szef komisji finansów dysponował wieloma analizami: Polskiej Akademii Nauk, Politechniki Warszawskiej czy Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Dla pomysłu wprowadzenia dopłat były one druzgocące. "Na tym pomyśle budżet państwa tylko by stracił" - zapewniał Chlebowski. Ale gdy Beata Kempa z PiS spytała go, skąd ma te analizy, nie potrafił jednoznacznie odpowiedzieć. "Ja ich nie zamawiałem. Komisja finansów otrzymywała je z różnych instytucji" - tłumaczył zdenerwowany. Gdy Kempa dopytywała czy je weryfikował i czy są to te same analizy, którymi dysponowało ministerstwo finansów (komisja posiada negatywną opinie o opiniach wysyłanych przez te instytucje do resortu finansów), Chlebowski powtarzał jedynie, że ich nie zamawiał. I kolejny raz podkreślał, że na nikogo nie naciskał, a dopłaty z projektu ustawy nawet na moment nigdy nie zniknęły.

Sobiesiak
"Nigdy Sobiesiakowi nic nie załatwiałem. Nigdy mnie o nic nie prosił" - podkreślał.

Chlebowski określa Ryszarda Sobiesiaka jako swojego znajomego, którego poznał pięć lub sześć lat temu. Znajomość z nim określa jako bardzo luźną - "widzieliśmy się może trzy razy". Nie wyklucza jednak, że mógł z nim pójść na wódkę. Dokładnie wie też, że Sobiesiak wrócił już do kraju, i że chce stanąć przed komisją. Pytany dlaczego zdecydował się interweniować w sprawie związanej z Sobiesiakiem spółki Golden Play (ministerstwo finansów odmówiło tej firmie przedłużenia koncesji na prowadzenie salonu gier) tłumaczy, że rozmowa, którą odbył w tej sprawie z ministrem Kapicą była jedynie informacyjną i nie była niczym niezwykłym.

czytaj dalej

Marcin Graczyk
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «