Szef hazardowej komisji śledczej Mirosław Sekuła powiedział, że przychylił się do prośby byłego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego o przesunięcie jego przesłuchania.

"Zgodnie z prawem, świadek ma prawo do przesunięcia przesłuchania i poseł Drzewiecki z tego prawa skorzystał. Jeśli świadek ma problemy z mówieniem, a wiadomo, że przesłuchanie będzie trwało kilka-kilkanaście godzin, to lepiej, żeby świadek mógł normalnie na te pytania odpowiadać. Kilka dni nie zrobi różnicy" - ocenił Neumann.

Neumann dodał, że komisja zdecyduje o nowym terminie. Zaznaczył, że według niego mogłaby to być środa w przyszłym tygodniu.

"PO obleciał strach i wycofali swojego strategicznego świadka. Mogę przypuszczać, że potrzeba czasu na przeczytanie stenogramów z przesłuchania Zbigniewa Chlebowskiego. Trudne pytania nastały, to i czas wycofania nastał" - ocenił wiceszef komisji śledczej Bartosz Arłukowicz (Lewica).

Jak dodał, okazało się, że przewodniczący komisji Mirosław Sekuła (PO) przyniósł pismo od Drzewieckiego. "Więc rozumiem, że przewodniczący Sekuła został doręczycielem pism ministra Drzewieckiego" - ironizował Arłukowicz.

Z kolei reprezentująca PiS Beata Kempa powiedziała dziennikarzom, że oczekuje od Drzewieckiego dostarczenia zaświadczenia od lekarza, jeśli były minister sportu faktycznie nie stawi się w piątek przed komisją.

"Mnie interesuje tylko i wyłącznie potwierdzenie przez lekarza, inne kwestie będę uważała za uchylanie się od stawienia się przed komisją" - zaznaczyła Kempa.

Mirosław Drzewiecki to drugi, obok byłego szefa klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego, polityk Platformy, który - według CBA - działał na rzecz biznesmenów z branży hazardowej, przede wszystkim Ryszarda Sobiesiaka. Obaj politycy odrzucają zarzuty.

Drzewiecki miał też - jak zeznał przed komisją śledczą b. szef CBA Mariusz Kamiński - pomagać w załatwieniu córce Sobiesiaka posady w zarządzie Totalizatora Sportowego. Według byłego szefa Biura, Drzewiecki mógł być również jednym z ogniw w łańcuchu przecieku o akcji CBA dotyczącej kontaktów biznesmenów z branży hazardowej z politykami PO.

Z materiałów CBA wynika, że w związku z pracami nad nowelizacją ustawy hazardowej biznesmenom z branży hazardowej zależało na tym, aby nie został rozszerzony katalog gier objętych dopłatami (chodziło o gry spoza monopolu państwowego, czyli np. na automatach). Pieniądze z dopłat miały być przeznaczone na cele związane z finansowaniem przygotowań do Euro 2012.

W sprawie dopłat Drzewiecki wysłał dwa pisma do resortu finansów (który przygotowywał projekt zmian w ustawie hazardowej): 30 czerwca 2009 r. w sprawie wykreślenia dopłat z projektu i 2 września 2009 r., w którym zmienił stanowisko dotyczące dopłat.

Drzewiecki w październiku 2009 r. wyjaśniał, że nie było jego intencją, by z projektu ustawy hazardowej usunięty został przepis o dopłatach do gier. Wyjaśniał, że 30 czerwca musiał poinformować resort finansów, że nie będzie mógł skorzystać ze środków z dopłat, bo - według niego - miały one iść wyłącznie na budowę obiektów Narodowego Centrum Sportu, a nie inne cele resortu, tymczasem zapadła decyzja, że nie będzie budowany kompleks NCS.