W piątek podczas uroczystości z okazji obchodzonego na Ukrainie Dnia Jedności swą decyzję o nadaniu tytułu Banderze ogłosił ustępujący prezydent Wiktor Juszczenko.

"To jest wewnętrzna sprawa Ukrainy i ja nie przypuszczam, i pan prezydent nie przypuszcza, żeby to było działanie wymierzone przeciwko komuś - zwłaszcza przeciwko Polsce" - powiedział w TVP "Info" Wypych.

"Nasze relacje historyczne zawsze są trudne i bolesne, i nikt nie wymaże tych ponad 100 tys. ofiar - nie bójmy się tego słowa użyć - ludobójstwa na Kresach" - dodał.

Według Wypycha, najważniejsze, że na Ukrainie "udała się" pierwsza tura wyborów. "Ukraina dojrzała do demokracji" - powiedział. Podkreślił, że prezydent Lech Kaczyński będzie współpracował z każdym prezydentem Ukrainy, którego wybierze ukraiński naród. "Dla nas Ukraina jest krajem szczególnie ważnym, to jest nasz bardzo ważny partner" - dodał prezydencki minister.

Decyzja Juszczenki wywołała oburzenie ukraińskiej Polonii. "To ogromny policzek dla Polaków. Będziemy protestowali" - zapowiedział w telefonicznej rozmowie z PAP Emil Legowicz, prezes Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej.

Bandera uzyskał tytuł bohatera "za niezłomny duch w służbie idei narodowej, bohaterstwo i poświęcenie w walce o niezależne państwo ukraińskie" - czytamy w dekrecie, opublikowanym w piątek przez kancelarię prezydencką w Kijowie.

Decyzję o nadaniu tytułu wraz z medalem państwowym Juszczenko wręczył wnukowi Bandery, również Stepanowi, który jest obywatelem Kanady.