Derdziuk mówił komisji o wódce dla brata
"Miałem swój prywatny interes. Mój brat planował na wiosnę wesele" - tak Zbigniew Derdziuk tłumaczył, dlaczego nie podzielił się kartkami na wódkę z Kazikiem Staszewskim. Części zeznań byłego szefa komitetu stałego Rady Ministrów przed komisją hazardową towarzyszyły opary absurdu.
- Minister Tuska "zawiózł wódkę tatowi"
- Tak Arłukowicz ocalił życie koledze z Sejmu
- Nowy prezes ZUS "zawiózł wódkę tatowi"
- "Nie szukajcie dziury w FUS"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kazik Staszewski śpiewa w jednym ze swoich utworów: "No daj mi Derdziuk wódki, no co ci to stanowi? Ja nie mogę, muszę zawieźć tatowi".
O piosenkę Kazika, w której pojawia się postać Zbigniewa Derdziuka zapytał poseł lewicy Bartosz Arłukowicz - relacjonuje przesłuchanie TVN24.pl. "Zjada mnie ciekawość" - argumentował pytając, czy w tekście chodzi właśnie o urzędnika, który stanął przed komisją.
"Owszem, studiowałem socjologię. I Kazimierz Staszewski też. Mówiłem mu Kazik, jak to studenci. Były strajki. Ja jestem człowiekiem odpowiedzialnym i uważam, że jak się strajkuje, to się nie pije. Ale niektórzy koledzy potrzebowali kartek na wódkę. Ja z natury nie popierałem picia podczas strajku, ale miałem też interes prywatny: mój brat planował na wiosnę wesele" - wspominał Zbigniew Derdziuk.
Nie miało to absolutnie żadnego związku z aferą hazardową. Jednak poseł Franciszek Stefaniuk z PSL podsumował: "Ten wątek jest najbardziej zrozumiały".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!