Komunikat Polskiej Agencji Prasowej był lakoniczny. "W czwartek, 28 stycznia, o godz. 11.00 na Giełdzie Papierów Wartościowych odbędzie się wystąpienie premiera Donalda Tuska. Premier omówi najnowsze wyniki gospodarcze i zapowie pakiet reform. Przedstawi także plan polityczny oraz wyda oświadczenie w sprawie kandydowania w wyborach prezydenckich".

Kluczowe jest to ostatnie zdanie. Szef rządu od dłuższego czasu jest pytany czy wystartuje w wyborach prezydenckich. I unika jasnej deklaracji, odlekając ją na później. Komentatorzy coraz częściej sugerują, że Donald Tusk jednak nie zdecyduje się na pojedynek z Lechem Kaczyńskim, tylko pozostanie przy tece premiera. Wtedy z Platformy kandydować może np. marszałek Bronisław Komorowski.

Aż tu nagle Donald Tusk przyspiesza i decyduje się ogłosić swoją decyzję dzisiaj - w dniu zeznań przed hazardową komisją śledczą Mirosława Drzewieckiego. Były minister sportu jest kluczową postacią afery hazardowej i to miał być dzisiaj polityczny gwóźdź programu. Jednak teraz trudno podejrzewać, by jego zeznania przebił się przez wystąpienie premiera.

Rzecznik klubu Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak mówił w TVN24, że to nie przypadek, iż właśnie dzisiaj premier powie, czy będzie kandydował. Z kolei marszałek Bronisław Komorowski z PO oświadczył, że dzisiejsza data "funkcjonowała w kręgach władz Platformy".

Konferencja Tuska na Giełdzie Papierów Wartościowych rozpocznie się w dwie godziny po początku zeznań Mirosława Drzewieckiego. To czas akurat wystarczający na tak zwaną swobodną wypowiedź świadka. Po niej uwaga mediów zostanie zapewne skierowana w stronę konferencji Donalda Tuska.