"Jest to jego decyzja, szanuję tę decyzję. Nic więcej w tej sprawie nie mam do dodania" - powiedział Lech Kaczyński. Jak mówił, o motywy tej decyzji należy pytać szefa rządu.

Premier Donald Tusk ogłosił w czwartek, że nie wystartuje w nadchodzących wyborach prezydenckich; zamierza dalej kierować rządem i Platformą Obywatelską. Tusk przekonywał na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, że najbliższe kilkanaście miesięcy, tak ważnych z punktu widzenia polskiej gospodarki, wymaga stabilności rządu, a w roku kampanii wyborczych rząd musi być "jak skała". Zapewnił, że PO wystawi innego kandydata, który będzie miał szansę wygrać wybory.

Prezydent był pytany podczas konferencji prasowej, dlaczego według niego premier podjął decyzję o niekandydowaniu, choć sondaże dawały mu dużą szansę na zwycięstwo. "On to dzisiaj dość obszernie wyjaśniał, o ile wiem, ale ponieważ cały dzień jestem dziś w podróży, w Davos, to powstrzymam się od komentarza" - odpowiedział Lech Kaczyński.

"Chciałem jeszcze raz powtórzyć - jest to decyzja pana premiera Tuska i pytania o motywy, to są pytania do niego, a nie do mnie" - podkreślił prezydent.

Szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak, komentując wcześniej decyzję Donalda Tuska, ocenił, że charakteryzuje ją "jakaś straszna doraźność i nerwowość". Przyznał, że informacja o niestartowaniu Tuska jest istotna, jednak - jak podkreślił - szkoda, że "tak nagle i w biegu podawana" i szkoda, że z takim uzasadnieniem. Pytany z kolei o decyzję o ponownym kandydowaniu na urząd prezydenta Lecha Kaczyńskiego odparł, że "pan prezydent sam ogłosi swoją decyzję".