Jak pisze "Der Spiegel" w internetowym wydaniu, Donald Tusk uchodzi za "uprzejmego i skromnego intelektualistę, ale także osobę, która strategicznie rozważa każdy krok".

Ale mimo dobrych notowań w sondażach, Tusk "nie mógł być pewien, że pokona Lecha Kaczyńskiego". "Prezydent mógłby przedstawić Tuska w kampanii jako zawodnika wagi lekkiej, który porzuca swój urząd szefa rządu akurat w czasie kryzysu gospodarczego, aby jako prezydent chodzić na bankiety i wygłaszać przemówienia" - ocenia niemiecki tygodnik.

Zdaniem komentatora, szanse Tuska na drugą kadencję szefa rządu są nieporównanie większe, zwłaszcza że Polska jako jedyny kraj UE odnotowała w zeszłym roku wzrost gospodarczy (1,7 proc. PKB). "Nawet miejsce, które Tusk wybrał na ogłoszenie swej decyzji, było przemyślanym wyborem: Giełda Warszawska, symbol polskiego cudu gospodarczego po zmianach systemowych 1989 roku" - zauważa "Spiegel".

Ocenia, że prezydentowi Kaczyńskiemu trudno będzie konkurować z Tuskiem. "Hasła (Kaczyńskich) przeciwko starym układom już się zużyły, również karta antyniemiecka nie kłuje już tak bardzo, a wewnątrz kierowanej przez Kaczyńskich partii Prawo i Sprawiedliwość wzmaga się opór przeciwko autorytarnemu stylowi rządów szefa ugrupowania Jarosława" - pisze korespondent tygodnika.

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" ocenia, że od dwóch miesięcy były sygnały, iż Tusk wbrew oczekiwaniom nie zdecyduje się na kandydowanie na prezydenta.

Niemiecki dziennik przypomina, że pod koniec listopada Tusk zaproponował zmianę konstytucji, by zakończyć "notoryczne spory kompetencyjne między prezydentem a premierem". "Jeśli partia Kaczyńskich przystałaby na to, aby osłabić przyszłego prezydenta Tuska, zapewne też wycofałby on swoją kandydaturę" - ocenia "FAZ".

"Tak czy owak kancelaria premiera pozostaje bardziej atrakcyjną siedzibą dla polityka silnej ręki, takiego jak Tusk" - pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung".