13 godzin przesłuchania. Nie zagięli Tuska
Aż 13 godzin sejmowi śledczy przesłuchiwali Donalda Tuska, a mimo to nie udało się im przyprzeć go do muru. To raczej posłów PiS co i raz świadek stawiał w niezręcznej sytuacji. Najwięcej pytań dotyczyło przecieku z akcji CBA. "Głównym problemem jest to, że nie ma nic na Tuska" - podsumował je szef rządu.
- Kaczyński: Tusk przyznał się do winy
- Starcie Kempy z Tuskiem. Wygrał premier
- "Miro" gra w golfa na Florydzie
- "Tusk jest słabej konstrukcji psychicznej"
- Znów zgrzyt w komisji. Wassermann wyszedł
- Premier wygrał z komisją. Jak to zrobił?
- Arłukowicz: To przeciek! Tusk: Pan żartuje
- Wassermann wyżalił się Tuskowi
- ABW raportuje: CBA mogło przeciekać
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Afera hazardowa miała miejsce, ale mojej reakcji na nią niczego nie można zarzucić" - mówił premier przed sejmową komisją śledczą.
Posłom opozycji nie udało się Donalda Tusk przyprzeć do muru. To raczej posłów PiS co i raz świadek stawiał w niezręcznej sytuacji. W końcu w pewnym momencie wypalił: "Widzę bardzo dokładnie, że ciągle komuś brakuje dobrej, mocnej tezy, która trafi Tuska".
Sprawą, która miała go trafić, był przeciek z akcji CBA. Ale Tusk oczywiście zaprzeczał, że to on był jego źródłem. "Do dziś nie znajdujemy materii przestępstwa. Do dziś nie rozumiem, na czym miałby polegać ponury efekt tego ponurego przecieku" - mówił. I dodał: "Głównym problemem jest to, że nie ma nic na Tuska".
Kamiński bez pułapki
To od spotkania z Mariuszem Kamińskim 14 sierpnia 2009 r. zaczęła się dla premiera afera hazardowa. Jako pierwszy z polityków PO przed komisją
przyznał, że nazywanie sprawy "aferą" nie przeszkadza mu. "Przez wiele tygodni wiele gorszących zachowań różnych ludzi, w tym urzędników państwowych, pozwala na
używanie tego typu sformułowania" - podkreślał. Co do samego spotkania z Kamińskim, Tusk zaznaczał: "Mariusz Kamiński nie poinformował mnie o przestępstwie, ale o złych
zdarzeniach".
"<Co jako premier mogę zrobić?> - spytałem" - relacjonował Tusk. I dodał: "Rekomendacja była czytelna, choć nieprecyzyjna: żebym podjął działania
na własną rękę, które zabezpieczą proces legislacyjny. Przyjąłem ją z dobrą wiarą".
Jak podkreślał premier, działanie Kamińskiego uznał wtedy za niestandardowe i nietypowe. Dlaczego? Bo ten oświadczył, że jako szef CBA już nic nie może zrobić w tej sprawie i że nie
zawiadomi prokuratury. Tusk mówił, że nie miał wtedy wrażenia, iż szef CBA zastawa na niego jakąś pułapkę.
czytaj dalej






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!