Dziennik.plPolityka

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Mają sklerozę przez aferę hazardową?

2010-02-06 | Ostatnia aktualizacja: 21:33 | Komentarze: 0 | skomentuj

W nagrywanych przez CBA rozmowach Ryszarda Sobiesiaka z politykami PO pada imię "Grześ". Czy to Grzegorz Schetyna? Biznesmen zeznał w prokuraturze, że zna go od 20 lat. Ale ten ostatni inaczej datuje ich znajomość. Sobiesiak opowiadał też śledczym ciekawe rzeczy o asystencie Drzewieckiego.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Rzeczpospolita" dotarła do zeznań Ryszarda Sobiesiaka w warszawskiej prokuraturze okręgowej, które biznesmen złożył 6 stycznia.

W kilku miejscach jego wyjaśnienia różnią się od zeznań złożonych przez polityków PO przed komisją hazardową. Z wyjaśnień króla hazardu szczególnie niezadowoleni mogą być były wicepremier Grzegorz Schetyna, były minister sportu Mirosław Drzewiecki i ich współpracownik Marcin Rosół - pisze "Rzeczpospolita".

Ciekawy wątek tych zeznań dotyczy dat. "Drzewiecki, Chlebowski i Schetyna byli moimi kolegami, znam Drzewieckiego i Schetynę od około 20 lat” - zeznał Sobiesiak w prokuraturze. Tymczasem Schetyna utrzymuje, że poznał Sobiesiaka dopiero w 2003 roku (to różnica 13 lat). Podobnie rzecz się ma z Drzewickim, który też nie przypomina sobie, by podawał rękę Sobiesiakowi w latach 90.

"Powiedziałem komisji, że poznałem Sobiesiaka w 2003 r., więc nie widzę w tym wielkiej różnicy" - mówi "Rz" Grzegorz Schetyna. "To mogło być siedem czy dziesięć lat. Ale byłem osobą publiczną już w latach 90. i niektórzy mogą twierdzić, że znali mnie już wtedy. Ja pana Sobiesiaka poznałem dopiero, gdy pojawiła się kwestia ratowania klubu Śląsk".

Z kolei Zbigniew Chlebowski mówił o czterech lub pięciu latach znajomości. Tymczasem Sobiesiak zeznał, że poznał Chlebowskiego około dziesięciu lub 15 lat temu - pisze "Rzeczpospolita"


Sobiesiak opowiadał też o kulisach załatwiania pracy dla jego córki u Drzewieckiego. "Prosiłem go około dwóch lat wcześniej, że jeżeli będzie miał jakieś miejsce w hotelarstwie, to żeby zabrał ją ode mnie do pracy w hotelarstwie”.

Ale gdy pojawiła się szansa na posadę w zarządzie Totalizatora, prosił Rosoła o sprawdzenie dokumentów córki. Magdalena Sobiesiak w tym celu spotkała się z Rosołem dwa razy.

Sobiesiak zeznał: "W czasie spotkania w sierpniu 2009 Marcin Rosół, z tego, co mówiła córka, zasugerował jej, że ponieważ są donosy na <twojego tatusia>, to lepiej, żeby nie startowała. (...) Córka powiedziała, że poinformował ją, że są donosy na mnie” - pisze "Rzeczpospolita"

Źródło: Dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
    «