Cimoszewicz bije Komorowskiego w I turze
Wprawdzie Włodzimierz Cimoszewicz zapewniał, że nie chce być prezydentem, ale powinien zapoznać się z sondażem dla "Dziennika Gazety Prawnej". Ma tak wielkie poparcie, że wygrałby nie tylko z Lechem Kaczyńskim, ale i z każdym kandydatem PO. Komorowskiego pobiłby nawet w I turze.
- Tylko trzy partie w Sejmie
- Sondaż: Platforma zyskuje, PiS traci
- Ponad połowa Polaków chce głosować na PO
- Komorowski prezydentem? Żona mówi "nie"
- "Tusk chce się zapisać w historii"
- "Premier nie boi się komisji śledczej"
- Prezydentem będzie ktokolwiek z PO
- "Rządy Tuska straciły usprawiedliwienie"
- Cimoszewicz nie zamierza kandydować
- Sikorski mocno wygrywa z Kaczyńskim
- Olechowski liczy na poparcie PO
- Polacy nie ufają nikomu
- "Tusk cynicznie wykorzystuje Cimoszewicza"
- Czego Tusk nie obiecał Cimoszewiczowi
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zaskakujący wynik
Homo Homini co miesiąc bada preferencje prawdopodobnych kandydatów na prezydenta. Z ostatniego sondażu opublikowanego w DGP w piątek wynika, że bez względu na to, kogo wystawi PO, jej kandydat prowadzi, choć Bronisław Komorowski ma niższą przewagę nad Lechem Kaczyńskim niż Radosław Sikorski. Ale przy okazji tego badania Homo Homini zapytał też respondentów, jak zachowaliby się przy urnie wyborczej, gdyby w gronie tych kandydatów znalazł się jeszcze Włodzimierz Cimoszewicz.
Wynik jest zaskakujący. Cimoszewicz wygrywa w obu przypadkach - i z Sikorskim, i Komorowskim. W pierwszym wariancie eliminuje z potencjalnej II tury wyborów Lecha Kaczyńskiego. W drugim odbiera
tyle głosów obecnemu marszałkowi Sejmu, że to dla niego brakuje miejsca w prezydenckiej dogrywce.
Czy tak dobre wyniki Cimoszewicza i to, że odbiera głosy kandydatom niemal z każdej opcji politycznej, sugeruje, że jest kandydatem prawdziwie obywatelskim? "Raczej nie, w Polsce
pojęcie społeczeństwa obywatelskiego jest trudne do obrony" - odpowiada politolog dr Rafał Chwedoruk. Jego zdaniem Cimoszewicz to kandydat nie obywateli, ale przede wszystkim mediów.
"To właśnie dzięki mediom, w których często gości, Cimoszewicz cały czas może funkcjonować w świadomości społecznej. Dla wyborców jest atrakcyjny, bo traktują go jako
człowieka z boku, pewnego rodzaju dysydenta. I to jest w nim najbardziej atrakcyjne" - podkreśla politolog.
Z kolei socjolog dr Robert Sobiech twierdzi, że poparcie dla Cimoszewicza to efekt nie jego popularności, ale raczej symbol sprzeciwu wobec kandydatów uwikłanych w partie polityczne. Tej tezie
przytakuje prof. Kazimierz Kik.
"Cimoszewicz jest kandydatem obywateli przekornych, głównie tych, którzy w ogóle nie pójdą głosować" - przekonuje. Kik dodaje, że gdyby Cimoszewicz zdecydował się jednak
kandydować, jego poparcie uległoby bardzo szybkiemu urealnieniu. "Póki zaprzecza, poparcie dla niego rośnie. Ale tak naprawdę nie ma żadnych szans na prezydenturę. Dziś ponad 50
procent głosujących w Polsce to wyborcy prawicy i centroprawicy, a oni w II turze za nic by go nie poparli" - uważa prof. Kik.
Obywatelski bez szans
W zgodnej opinii ekspertów w Polsce nie może być mowy o kandydacie obywatelskim także z tego powodu, że na kampanię wyborczą potrzeba wiele pieniędzy i ludzi, a tych w naszej
rzeczywistości może zapewnić tylko partia polityczna. "Pospolite ruszenie się nie sprawdza" - twierdzi prof. Kik.
Na własnej skórze chce to sprawdzić kandydat, który już zgłosił się do prezydenckiego wyścigu ubiegających się o fotel prezydenta. Andrzej Olechowski ogłosił, że środki na swoją
kampanię będzie zbierał głównie od zwykłych obywateli. Ale to nie jest proste. Zgodnie z prezydencką ordynacją komitety wyborcze nie mogą już sprzedawać cegiełek. Kandydat, za którym nie
stoi żadna partia, może jedynie liczyć na wpłaty osób fizycznych. A te są ograniczone rygorystycznymi limitami. By więc zebrać niezbędne do realnej walki kilkanaście milionów złotych,
Olechowski musiałby mieć rzeszę oddanych i bogatych zwolenników. A na razie sondaże nie dają mu takiego poparcia, by mieć argumenty do przeprowadzenia takiej akcji. Jednak jak twierdzi dr
Sobiech, Olechowski za bardzo nie ma innego wyjścia
"Po kontrowersjach wokół Stronnictwa Demokratycznego i Pawła Piskorskiego wydaje się to jedynym rozsądnym rozwiązaniem. Choć i tak w sukces tej akcji raczej nie wierzę" -
podkreśla socjolog.
Z podobnymi problemami musiałby się zmierzyć również Cimoszewicz. Zdaniem Sobiecha badanie Homo Homini, choć opisuje wirtualną rzeczywistość, to nie do końca: "Pokazuje, że
Platforma jak najszybciej musi przedstawić swojego kandydata, bo inaczej zacznie przegrywać. Tymczasem wczoraj Janusz Palikot ujawnił, że posiedzenie zarządu partii, na którym miał zostać
namaszczony kandydat, zostało przesunięte z wtorku o tydzień. Podobno dlatego, że nieobecna będzie Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Pokonałby każdego. Tyle że nie kandyduje
Gdyby były premier z lewicy zdecydował się na kandydowanie w najbliższych wyborach prezydenckich, pokonałby Radosława Sikorskiego, natomiast Bronisławowi Komorowskiemu odebrałby tyle głosów, iż ten przegrałby walkę o miejsce w II turze z Lechem Kaczyńskim






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!