Tak Arłukowicz ocalił życie koledze z Sejmu
Bartosz Arłukowicz bohaterem? Dla innego posła lewicy Grzegorza Pisalskiego - na pewno. A to za sprawą incydentu w sejmowej stołówce, w której o mały włos Pisalski nie stracił życia. Zakrztusił się ością łososia. Uratowały go szczypce, które Arłukowicz wsadził mu do gardła.
- Poseł szuka wódki dla Kazika i Derdziuka
- Propozycje z PO? Arłukowicz się uśmiecha
- Kaczyński zeznawał. Było sporo śmiechu
- Arłukowicz: To przeciek! Tusk: Pan żartuje
- Derdziuk mówił komisji o wódce dla brata
- Jemu ufamy najbardziej. A komu najmniej?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Poseł "Superman" - jak nazywa go "Fakt" - nie wpadł w panikę i wiedział, co robić w takiej sytuacji. Nic dziwnego, zanim trafił do Sejmu był m.in.
lekarzem pogotowia. Okazał się nawet lepszym ratownikiem niż sejmowy medyk, który - jak pisze "Fakt" - nie chciał udzielić pomocy Pisalskiemu tylko wysyłał go do
laryngologa.
Arłukowicz zachował trzeźwość umysłu, "podkradł" medykowi specjalne szczypce lekarskie i sam postanowił ratować kolegę.
chwycił wijącego się w cierpieniach kolegę za głowę, otworzył mu usta i sięgnął szczypcami w głąb gardła. Jeden wprawny ruch i kawał łososia z ością był już w silnych dłoniach
"Supermana" Arłukowicza. Pisalski odetchnął z ulgą - czytamy w relacji "Faktu".
"Poseł Arłukowicz uratował mi życie. Moja rodzina i ja jesteśmy mu niezmiernie wdzięczni" - powiedział "Faktowi" Pisalski.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!