Dwóch europosłów PO przeciwko Komisji
Dwaj polscy europosłowie Platformy Obywatelskiej, Paweł Zalewski i Artur Zasada, jako jedyni z chadeckiej frakcji w Parlamencie Europejskim zagłosowali we wtorek przeciwko nowej Komisji Europejskiej, chcąc wskazać na słabość unijnej polityki zagranicznej.
- Tak Buzek zdobył Parlament Europejski
- Polska przegra batalię o unijne stołki?
- Nowa Komisja Europejska zatwierdzona
- Unia nie da Amerykanom nas szpiegować
- Unia niszczy rybaków. Przez pomyłkę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zgodnie z opublikowaną we wtorek listą imiennego głosowania Zalewski i Zasada jako jedyni wbrew linii partyjnej liczącej 265 posłów Europejskiej Partii Ludowej (EPL) zagłosowali przeciwko nowej ekipie Jose Barroso - mimo że zdominowana jest ona przez chadeckich komisarzy.
Obaj potwierdzili to, zastrzegając, że ich głos nie miał związku z polskim komisarzem ds. budżetu Januszem Lewandowskim, którego uważają za jednego z najbardziej kompetentnych członków nowej KE.
"Zagłosowałem zgodnie z własnym sumieniem, jak zawsze postępuję. Przeciwko tendencjom osłabiającym politykę zagraniczną UE, która, jak uważam, byłaby w interesie Polski" - powiedział PAP Zalewski. Jak tłumaczył europoseł, jest rozczarowany, że mimo instrumentów, jakie daje nowy Traktat z Lizbony, rządy największych państw UE - w Paryżu, Berlinie czy Londynie - nie chcą silnej unijnej polityki zagranicznej.
"Moje głosowanie nie ma charakteru personalnego. To, co chciałem zakwestionować, to brak realnej legitymacji do prowadzenia polityki zagraniczej, jakiej przywódcy największych państw UE nie udzielili wysokiemu przedstawicielowi UE ds. polityki zagranicznej, mimo że Traktat z Lizbony zakładał stworzenie silnej unijnej polityki zagranicznej" - powiedział PAP Zalewski.I zastrzegł, że nie chodzi mu o kwestionowanie nowej, wywodzącej się z socjaldemokracji szefowej unijnej dyplomacji Catherine Ashton, której "należy dać kredyt zaufania, by w sprawach, z którymi nie miała dotąd do czynienia, nabrała doświadczenia".
Jak tłumaczył, dowodem na brak legitymacji do uprawiania polityki zagraniczej przez UE jest odwołanie szczytu UE-USA przez prezydenta USA Baracka Obamę. "Obama wie, że łatwiej mu będzie dogadywać się z Berlinem czy Paryżem" - dodał.
czytaj dalej





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!