Kosek chce zeznawać na odległość
Pod znakiem zapytania stoi przesłuchanie przez posłów z hazardowej komisji śledczej jednego z kluczowych świadków: Jana Koska, biznesmena z tej branży. On sam proponuje przesłuchanie na odległość, za pomocą konferencji wideo. Tłumaczy, że jest poważnie chory.
- PiS będzie odwoływać Sekułę
- Scenariusz przecieku według Kamińskiego
- Wassermann chce tajnych przesłuchań
- Co Sobiesiak chciał ukryć przed mediami?
- Wassermann: Nie chciałbym znać Sobiesiaka
- Kosek: Dopłaty do gier byłyby katastrofą
- Chlebowski się tłumaczy: Przeżyłem szok
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
We wtorek przedsiębiorca przysłał do Sejmu pismo, w którym proponuje przesunięcie czwartkowego terminu swojego przesłuchania. Prosi też o możliwość zeznawania w Krakowie lub za pomącą łączy telekonferencyjnych. "Prośbę uzasadnia tym, że przez cały czas poddawany jest zabiegom chemioterapii" - wyjaśnia członek komisji Zbigniew Wassermann (PiS). Ocenia, że komisja mogłaby przychylić się do prośby przedsiębiorcy. "Możemy zrezygnować z wzywania tego świadka i wykorzystać zeznania składane w prokuraturze. Ale do tego potrzebny byłby wniosek o wykreślenie Koska z listy świadków" - uważa szef komisji Mirosław Sekuła (PO).
Jan Kosek miał zeznawać z czwartek, razem z głównym bohaterem afery, biznesmenem Ryszardem Sobiesiakiem. Według materiałów CBA dotyczących przebiegu prac nad zmianami w ustawie hazardowej to właśnie na rzecz Koska i Sobiesiaka mieli lobbować politycy PO Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki. Obaj, zeznając już przed komisją, zaprzeczyli temu.
Prezydium komisji hazardowej postanowiło, że w czwartek zamiast Koska śledczy przesłuchają szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego.
We wtorek posłowie przesłuchiwali Grzegorza Maja, prawnika Totalizatora Sportowego w czasach PiS. Zapewniał śledczych, że nie był autorem projektu ustawy, której rozwiązania były korzystne właśnie dla TS i amerykańskiej firmy GTech. Tym samym zaprzeczał wcześniejszym doniesieniom mediów i analizie CBA, według których projekt zakładający obniżenie opodatkowania wideoloterii powstał właśnie w Totalizatorze. Jednocześnie twierdził, że rozwiązania zaproponowane przez niego i prezesa TS miały poprawić kondycję państwowej firmy.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!