Arłukowicz pędził 120 km/h przez miasto
Życie mu niemiłe? Gnając służbową limuzyną z lotniska do Sejmu kierowca Bartosza Arłukowicza z hazardowej komisji śledczej łamał przepisy ruchu drogowego. Wiózł posła z prędkością 120 km/h, slalomem wyprzedzając inne auta. Do tego doszły jeszcze kolejne wykroczenia.
- Propozycje z PO? Arłukowicz się uśmiecha
- Tak Arłukowicz ocalił życie koledze z Sejmu
- Derdziuk mówił komisji o wódce dla brata
- Arłukowicz: To przeciek! Tusk: Pan żartuje
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W poniedziałek przed południem polityk lewicy wsiadł do służbowej limuzyny na warszawskim lotnisku Okęcie. Kierowca przez całą drogę mocno dociskał pedał gazu - relacjonuje "Fakt", który śledził Bartosza Arłukowicza.
Gdyby świadkiem tego poselskiego rajdu byli policjanci, kierowca straciłby prawo jazdy. Lista jego przewinień jest bowiem długa. Jazda z prędkością 120 km/h w miejscach, gdzie obowiązywało ograniczenie do 70, wyprzedzanie bez kierunkowskazu, przekroczenie linii ciągłej, przejechanie przez skrzyżowanie na czerwonym świetle.
Wszystkie przewinienia kosztowałyby w sumie 1500 złotych mandatu i ponad 20 punktów karnych - podsumował "Fakt". Bartosz Arłukowicz nie chciał tego skomentować.
Czytaj także: Libacja na komisariacie!






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!