Będą zarzuty za finanse kampanii Palikota?
Byłemu asystentowi posła PO Janusza Palikota można postawić zarzuty - uważa Prokuratura Krajowa. Sprawa ma związek z finansowaniem wyborów w 2005 roku. Kilku studentów, którzy byli na liście rzekomo wspierających kampanię Palikota darczyńców, zeznało, że pieniądze dał im Krzysztof Ł.
- Palikot zalegalizuje bimber
- Jak Palikot oddzielał biznes od polityki
- Palikot jako hinduski jogin czci Sziwę
- Palikot: Sikorski ma problem z żoną
- Kto na prezydenta? Palikot rozważa siebie
- Palikot poturbowany. Spadł ze schodów?
- Palikot krytykuje: Tusk to mechagodzilla
- Kaczyński żąda przeprosin Palikota w TVN24
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak pisze "Gazeta Wyborcza", Prokuratura Krajowa przekazała do Suwałk odebrane prokuratorom z Radomia śledztwo w sprawie finansowania kampanii wyborczej Palikota. Radom stracił sprawę, bo tamtejsi prokuratorzy twierdzili, że nie ma podstaw, by Krzysztofowi Ł. stawiać jakiekolwiek zarzuty.
"Gazeta Wyborcza" przypomina, że chodzi o wybory z 2005 roku, w czasie których - według prokuratury - na kampanię Palikota około 50 osób przekazało łącznie 856,7 tysięcy złotych. Kilku studentów zeznało jednak, że pieniądze - w sumie 84 tysiące złotych - dostali od ówczesnego asystenta Palikota.
Radomscy prokuratorzy uznali, że Krzysztof Ł. - przekazując więcej pieniędzy na kampanię, niż wynosił limit (21 tys. 225 zł) - popełnił wykroczenie, lecz karalność się przedawniła. Śledczy nie znaleźli ponadto dowodów, że pieniądze pochodzą od Palikota.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!